Dziś podczas sesji plenarnej Europarlamentu miała miejsce debata nad sprawozdaniem dotyczącym wzmocnienia demokracji oraz wolności i pluralizmu mediów w UE w świetle niewłaściwego wykorzystywania postępowań cywilnych i karnych do uciszania dziennikarzy, organizacji pozarządowych i społeczeństwa obywatelskiego. W imieniu grupy EKR głos w dyskusji zabrała eurodeputowana Beata Kempa.
Beata Kempa stwierdziła, że debata publiczna w krajach członkowskich jest coraz bardziej ograniczana. "Z jednej strony mamy blokowanie i cenzurowanie treści, szczególnie pod płaszczykiem mowy nienawiści, z drugiej strony nadużycia wobec dziennikarzy i obywateli zaangażowanych w życie publiczne poprzez mechanizmy prawne" - zauważyła.
Jak podkreśliła polska polityk, pozwy typu SLAPP (strategiczne powództwo zmierzające do stłumienia debaty publicznej – przyp. red.) są niebezpieczne zwłaszcza wtedy, kiedy podmiot silniejszy próbuje pod presją powództw sądowych sparaliżować dociekających prawdy dziennikarzy. Jednakże - zaznaczyła Kempa - nie można w kategorii SLAPP traktować obrony przed intencjonalnymi akcjami dyfamacyjnymi realizowanymi przez duże korporacje medialne. Jak mówiła, czasami to właśnie tego typu koncerny, które uczyniły sobie źródło zarobku z prezentowania kłamstw, próbują poprzez kłamstwo dokonać zmian politycznych. "Politycy i demokracja muszą mieć narzędzie obrony przed takimi działaniami. Co więcej, obywatele muszą mieć prawo do ochrony swojego dobra osobistego takiego jak godność, co przejawia się w prawie do powództwa w celu ochrony dobrego imienia" – uważa Beata Kempa.
Eurodeputowana EKR przypomniała, że wolność słowa i prawo do wyrażania własnych poglądów, nawet najbardziej skrajnych, to prawa fundamentalne, których ochrona jest zagwarantowana przez prawo konwencyjne, jak i prawo UE. „Te kwestie powinny być regulowane na poziomie państw członkowskich i tylko tam” - zaznaczyła.