Dziś w Strasburgu podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego, w ramach debat nad przypadkami łamania praw człowieka, zasad demokracji i państwa prawa, miała miejsce dyskusja poświęcona sytuacji w Sudanie. Głos w niej zabrały eurodeputowane EKR, Elżbieta Kruk oraz Beata Kempa.
Elżbieta Kruk przedstawiła sytuację w tym kraju, gdzie po obaleniu w 2019 roku 30-letniej dyktatury prezydenta Omara el-Baszira, dużym wyzwaniem dla stabilizacji politycznej było utrzymanie współpracy między wojskowymi i cywilami. Jak dodała, w ubiegłym roku nasiliła się walka polityczna i w październiku wojsko dokonało zamachu stanu. "Wykorzystano tradycyjne spory pomiędzy od lat dominującą politycznie arabską północą, a marginalizowanym, zróżnicowanym etnicznie południem, jak również trudną sytuację gospodarczą" – mówiła. Następnie, dodała Kruk, w obliczu impasu politycznego, który nastąpił po odrzuceniu przez siły polityczne ugody zawartej z armią i niemożności sformowania rządu, premier Abdall Hamdok ogłosił dymisję. "Rezygnacja premiera nastąpiła po kolejnym starciu sił bezpieczeństwa z demonstrantami protestującymi przeciwko władzom wojskowym. W wyniku wielotysięcznych protestów w Chartumie i innych miastach śmierć poniosło kilkadziesiąt osób, a setki zostały rannych. Sytuacja społeczna jest więc wybuchowa, a demonstracje mimo brutalnego tłumienia nie ustają. ONZ wystąpił z inicjatywą mediacji, która ma doprowadzić do okrągłego stołu" - dodała. Jak zauważyła eurodeputowana PiS, inicjatywa ta podzieliła jednak sudańską opozycję. "Potrzebne jest wiec silne wsparcie dla dialogu pomiędzy skonfliktowanymi stronami" – apelowała.
Beata Kempa przypomniała, że co najmniej 71 osób zostało zabitych, a ponad 2000 zostało rannych w Sudanie od czasu zamachu stanu, który miał miejsce 25 października 2021 roku. "Uważam, że Unia Europejska i społeczność międzynarodowa powinny wywierać stanowczą presję dyplomatyczną i wezwać władze w Sudanie do poszanowania wolności słowa, wolności zgromadzeń, ale przede wszystkim zaprzestania przemocy" - podkreśliła. Eurodeputowana apelowała, by nie zapominać o wpływie przedłużającego się kryzysu politycznego i gospodarczego na życie obywateli i licznych migrantów przebywających w tym kraju. Jak zauważyła, szacuje się, że w 2022 roku ponad 14 mln. osób, czyli prawie co trzecia osoba w kraju, będzie potrzebować pomocy humanitarnej i ta liczba będzie stałe rosła. Kempa mówiła, że w Sudanie jest około 1.2 mln. migrantów, a w obozach pilnie potrzebna jest pomoc w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb, w tym żywności, wody, schronienia i urządzeń sanitarnych. "A zatem potrzebne jest nasze zaangażowanie zarówno w zakresie budowania pokoju, stabilizacji w Sudanie, jak i w zapewnieniu podstawowych środków do życia osobom najbardziej dotkniętym przedłużająca się sytuacją kryzysu politycznego i gospodarczego w tym kraju" – uważa polska polityk. Ponadto, podkreśliła Beata Kempa, demokratyczny świat powinien rozliczyć te zbrodnie, tak jak również inne zbrodnie popełnione na Jezydkach i na Chrześcijanach w Iraku.
Sytuacja w Sudanie jest niestabilna od czasu obalenia długoletniego prezydenta, a w istocie dyktatora, Omara Hasana Ahmeda el-Baszira w 2019 roku. 25 października 2021 doszło do ponownego zamachu stanu, w wyniku którego uwięziono premiera Abdallę Hamdoka, wprowadzono stan wyjątkowy i zdymisjonowano rząd. Miesiąc później, w listopadzie, ogłoszono porozumienie i Hamdok został przywrócony na stanowisko premiera. Protestujący skrytykowali Hamdoka za jego układ z wojskiem i w całym Sudanie wybuchły protesty przeciwko wojsku. W rezultacie 4 stycznia 2022 r. premier Hamdok zrezygnował, pozostawiając sudańskie wojsko w pełnej kontroli nad krajem, co stanowiło dotkliwy cios dla planowanego przejścia Sudanu do rządów demokratycznych. Równolegle do wydarzeń w stolicy Sudanu, Chartumie, przemoc w Darfurze nasiliła się, powodując śmierć setek cywilów i tysiące przesiedlonych, co jeszcze bardziej pogorszyło tragiczną sytuację humanitarną w tym regionie.