Dziś w Strasburgu europosłowie debatowali nt. ochrony pracowników przed zagrożeniem dotyczącym narażenia na działanie czynników rakotwórczych, mutagenów i reprotoksyn podczas pracy. W dyskusji głos zabrały eurodeputowane PiS Joanna Kopcińska oraz Elżbieta Rafalska.
Joanna Kopcińska zauważyła, że statystyki dotyczące nowotworów pochodzenia zawodowego wciąż są zatrważające, a - jak podkreśliła - za każdą z tych statystyk stoją ludzie, którzy tracą swoje życie i zdrowie. Eurodeputowana mówiła, że ponad połowa zgonów związanych z pracą jest właśnie pokłosiem nowotworów, a wiele zachorowań na raka - również związanych z pracą - można uniknąć. "Naszym obowiązkiem jest więc dokładanie wszelkich starań, aby istniały odpowiednie narzędzia do walki z rakiem pochodzenia zawodowego, aby ta walka była coraz skuteczniejsza" - zaznaczyła. Zdaniem polskiej polityk finalny tekst sprawozdania przedstawia należycie wypracowane porozumienie i jest właśnie takim narzędziem i kolejnym, istotnym krokiem naprzód w walce z rakiem. "Zaktualizowanie dopuszczalnych wartości narażenia zawodowego, czy uwzględnienie niebezpiecznych produktów leczniczych to kluczowe elementy tekstu, które nadadzą ton walce z rakiem na kolejne lata" – uważa Kopcińska. Jak zauważyła, wspomniane niebezpieczne produkty lecznicze są szczególnym zagrożeniem dla pracowników służby zdrowia, którzy w okresie pandemii znaleźli się pod bezprecedensowym obciążeniem. Zdaniem eurodeputowanej PiS ich ochrona musi być jednym z priorytetów odbudowy i wyciągania wniosków z pandemii. Kopcińska zaznaczyła, że trzeba jednocześnie pamiętać, że europejskie przedsiębiorstwa i przemysł będą potrzebować środków oraz czasu, aby nowe, ambitne postulaty wdrożyć w sposób efektywny, właściwy i zrównoważony. W związku z tym podkreśliła kluczową rolę okresów przejściowych w dostosowaniu się do nowych reguł.
Elżbieta Rafalska podkreśliła, że omawiany problem nie wymaga oryginalnego podejścia, ale żelaznej konsekwencji. "Skoro można zapobiec 40 proc. nowotworów związanych z wykonywaniem pracy zawodowej, należy to zrobić jak najszybciej" - dodała. Zdaniem polskiej polityk, w świetle kryzysu demograficznego, z jakim zmaga się Europa, kwestia substancji reprotoksycznych, takich jak bisfenol-A, tlenek miedzi, ołów czy rtęć, jest szczególnie niepokojąca. Zauważyła, że pracownicy są często narażeni w miejscu pracy na działanie mieszanki czynników chemicznych, które mogą powodować obniżenie płodności lub niepłodność albo wpływać negatywnie na rozwój płodu i laktację. "Dlatego popieramy rozszerzenie dyrektywy o te właśnie substancje, obok substancji rakotwórczych i mutagennych" - zaznaczyła. W opinii Rafalskiej słusznie podkreślany w sprawozdaniu jest również aspekt niebezpiecznych substancji, z którymi mają do czynienia pracownicy służby zdrowia. "Pamiętajmy również o najsłabiej chronionych pracownikach mobilnych, delegowanych i migrujących, zatrudnionych masowo w sektorze stalowym, chemicznym czy w sektorze usług sprzątania" - apelowała.