Podczas trzeciego dnia sesji plenarnej europarlamentu w Strasburgu odbyła się debata na temat przestępczości zorganizowanej jako głównego zagrożenia dla bezpieczeństwa wewnętrznego Unii Europejskiej i obywateli europejskich. W dyskusji udział wzięli eurodeputowani EKR Joachim Brudziński, Jacek Ozdoba, Patryk Jaki oraz Małgorzata Gosiewska.
Joachim Brudziński zauważył, że zorganizowane grupy przestępcze działają transgranicznie, a w skład znacznej większości grup przestępczych w Unii Europejskiej wchodzą członkowie różnych narodowości. Zaznaczył także, że przestępczość zorganizowana unaocznia powiązania bezpieczeństwa zewnętrznego z wewnętrznym.
„Grupa EKR wspiera walkę z przestępczością zorganizowaną, a bezpieczeństwo obywateli Unii Europejskiej jest jednym z naszych głównych priorytetów” - zakomunikował współprzewodniczący Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Przypomniał, że grupa od lat intensywnie pracuje na rzecz wzmocnienia ochrony granic, wyposażenia organów ścigania w niezbędne narzędzia, a także promowania współpracy transgranicznej.
„Dlatego popieramy zwiększenie budżetu Frontexu, który pomaga państwom członkowskim w ochronie granic zewnętrznych i zwalczaniu przestępczości transgranicznej, a poprzez to wspomaga również walkę z przestępczością zorganizowaną” - wyjaśnił polski polityk. Podkreślił, że Frontex powinien mieć dostęp do baz danych Interpolu, a agencja Eurojust powinna mieć możliwość wymiany informacji operacyjnych z Interpolem. Ponadto zwrócił uwagę, że Komisja powinna zbadać możliwość wykluczenia Federacji Rosyjskiej z systemów Interpolu.
Joachim Brudziński stwierdził, że wciąż lukratywnym biznesem dla organizacji przestępczych w Europie, a w niektórych przypadkach nawet przy wsparciu rządów państw trzecich, jest handel ludźmi i przemyt nielegalnych imigrantów. „Musimy wykorzystać dostęp do funduszy na rzecz rozwoju jako środka zachęcającego do prawdziwej współpracy w zakresie zarządzania przepływami migracyjnymi, w tym ułatwiania powrotów i zwalczania siatek przestępczych” - przekonywał polityk.
Stwierdził także, że aby zapewnić bezpieczeństwo i zapobiec nadużywaniu systemu azylowego, ochrona międzynarodowa powinna być przyznawana tylko tym, którzy rzeczywiście uciekają przed prześladowaniami i których życie jest zagrożone. „Opowiadamy się za tym, aby wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej był rozpatrywany w krajach, z którymi wnioskodawcy mają bliskie więzi kulturowe, religijne lub geograficzne” - proponował eurodeputowany. Dodał, że w tych krajach azylanci oczekiwaliby na decyzję dotyczącą możliwości wjazdu do Europy po przejściu dokładnej kontroli w zakresie bezpieczeństwa.
Dodał, że Unia ulega szaleńczej ideologii dotyczącej nielegalnej migracji. „Najpierw niemiecka polityka »herzlich willkommen«, a jak sytuacja wymyka się spod kontroli, to Berlin wbrew traktatom zamyka granice wewnętrzne i próbuje przerzucić ten gorący kartofel na takie kraje, jak Polska” - stwierdził europoseł. Przypomniał przy tym, że Polska była krytykowana - również w tej Izbie - za to, że chroniła polsko-białoruską zewnętrzną granicę Unii przed wpychaniem przez Putina nielegalnych migrantów do UE. „Jeżeli nie powstrzymamy tej zideologizowanej polityki na rzecz zdrowego rozsądku, to tragedie będą się powtarzały” - przestrzegał Brudziński.
Jacek Ozdoba stwierdził, że w temacie przestępczości warto zwrócić uwagę na to, co się dzieje w Polsce. Wskazał, że „nielegalnie powołana osoba, której wydaje się, że jest Prokuratorem Krajowym, doprowadziła do kryzysu konstytucyjnego”. Zauważył, że rząd Donalda Tuska siłą przejmuje Prokuraturę, choć nie ma de facto takiego prawa z uwagi na brak podpisu prezydenta. Stwierdził, że w związku z tym gwarancje konstytucyjne zostały podeptane.
„W Polsce - kraju, który sąsiaduje z Białorusią i Ukrainą, który jest poddawany wojnie hybrydowej, prokuratorzy zajmujący się cyberbezpieczeństwem, którzy byli delegowani do Prokuratury Krajowej, zostali z dnia na dzień wyrzuceni” - przekazał eurodeputowany. Z niepokojem zauważył, że Polska podziękowała najlepszym specjalistom w zwalczaniu przestępczości.
Jacek Ozdoba odniósł się do śledztwa w sprawie siłowego przejęcia mediów publicznych w Polsce. Wskazał na obecnego w sali plenarnej ministra kultury Bartłomieja Sienkiewicza, który niezgodnie z prawem przejmował Telewizję Polską. W kontekście przejęcia mediów publicznych polski polityk przypomniał również o notariusz Joannie K., która wyjechała, bo obawiała się konsekwencji swoich działań. Europoseł zwrócił uwagę na to, że gdy niezgodnie z prawem, próbowano odwołać Prokuratora Krajowego, to nowy, niezgodnie z prawem powołany Prokurator Krajowy zdecydował o odebraniu postępowania prokuratorowi nadzorującemu śledztwo w sprawie siłowego przejęcia mediów publicznych. „I to jest nazywane praworządnością przez niektórych unijnych polityków” - komentował Jacek Ozdoba. „Dlatego dzisiaj, w obliczu agresji Federacji Rosyjskiej, demolowanie systemu bezpieczeństwa, wyrzucanie na bruk prokuratorów, którzy zajmują się zwalczaniem szpiegów, jest antyunijne i antyeuropejskie” - stwierdził polityk.
Patryk Jaki podkreślił, że w zakresie przestępczości zorganizowanej Unia nie ma żadnych kompetencji. „Ale skoro już rozmawiacie o przestępczości zorganizowanej, to chcę Wam opowiedzieć o jednym z najgroźniejszych gangów - »gangu uśmiechniętych«” - powiedział eurodeputowany. Jak stwierdził, zdobyli oni władzę nielegalnie blokując ludziom pieniądze podczas najtrudniejszych czasów - wybuchu wojny na Ukrainie i COVID-u - dogadując się z siłą zewnętrzną, aby szantażować społeczeństwo. Dodał, że później przemocą przejęli instytucje państwa - media, prokuraturę, teraz sądy - i "wykorzystują je do gangsterskich porachunków". „»Uśmiechnięci« też chorują, chorują na tą samą chorobę co na Kremlu - wszędzie widzą nazistów, a każdy kogo uznają za nazistę ma podlegać denazyfikacji” - wskazał Patryk Jaki. Dodał, że „mają też znak rozpoznawalny, którym jest 8 gwiazdek, bo to wulgarne hasło charakterystyczne dla hołoty i grup kryminalnych”. „Jeśli się zastanawiacie, jak to w ogóle jest możliwe, że taki gang funkcjonuje w XXI wieku, to odpowiadam: ma silnych powierników. Jeśli zadacie pytanie: gdzie? To zajrzyjcie do pierwszych rzędów, otwórzcie telefony i zajrzyjcie w lusterka” - komentował eurodeputowany.
Małgorzata Gosiewska stwierdziła, że Europa Zachodnia zmaga się z rosnącą przestępczością, za którą „odpowiadają imigranci, a może raczej ci, którzy ich do Europy zaprosili”. Zwróciła uwagę, że grupy młodych, bezrobotnych, agresywnych mężczyzn to coraz częstszy widok na europejskich ulicach. „Jako europarlamentarzyści dostajemy ostrzeżenia, gdzie wieczorem w Brukseli nie powinniśmy chodzić. Szkoda, że w ten sposób chroni się tylko parlamentarzystów, zapominając o zwykłych obywatelach” - komentowała polska polityk.
Eurodeputowana przywołała statystyki, które wskazują, że w Hiszpanii co drugi sprawca agresji seksualnej to obcokrajowiec, a imigranci z Afryki, choć stanowią tylko 2,5 proc. społeczeństwa, odpowiedzialni są za 20 proc. przestępstw seksualnych w tym kraju. Poinformowała, że w Szwecji około 33 proc. więźniów to imigranci. „Raport w sprawie przestępczości w Niemczech pokazuje, że imigranci są nadreprezentowani w zabójstwach, morderstwach, ciężkich obrażeniach ciała i gwałtach” - przekazała Małgorzata Gosiewska. Dodała przy tym, że „sama niemiecka minister spraw wewnętrznych podkreślała, że Niemcy pozostają jednym z najniebezpieczniejszych krajów na świecie”. ”Stanowczo odrzucamy dalsze sprowadzanie i przyjmowanie imigrantów. Żądamy bezpieczeństwa dla naszych rodzin” - apelowała polska polityk.