Dziś w europarlamencie w Strasburgu podczas debaty dotyczącej oświadczenia Komisji Europejskiej w sprawie tzw. „Europejskiej Tarczy Demokracji”, europosłowie Prawa i Sprawiedliwości Beata Szydło – koordynatorka EKR w Komisji Specjalnej ds. Europejskiej Tarczy Demokracji (EUDS) – oraz Mariusz Kamiński ostro skrytykowali propozycje Komisji dotyczące nowych unijnych narzędzi nadzorowania procesów wyborczych i walki z dezinformacją.
Beata Szydło podkreśliła, że inicjatywa KE – przedstawiana jako ochrona demokracji przed manipulacją i atakami hybrydowymi – w rzeczywistości niesie wysokie ryzyko politycznej ingerencji w krajowe procesy wyborcze. "Stoimy wobec inicjatywy, która pod hasłem obrony demokracji w rzeczywistości zagraża jej fundamentom. Najbardziej wątpliwym elementem jest ingerencja w wybory państw członkowskich" – mówiła.
Szydło zaznaczyła, że choć państwa UE muszą stanowczo przeciwstawiać się rosyjskim wpływom, nie wolno wykorzystywać tego zagrożenia jako pretekstu do przejmowania kompetencji zastrzeżonych dla państw narodowych: "Nie można próbować zawłaszczać kompetencji suwerennych państw ani tworzyć narzędzi, które pozwalałoby wpływać na decyzje wyborcze w poszczególnych krajach. Żaden traktat nie daje takich uprawnień Unii Europejskiej. To jest podstawa suwerenności i na to nie można się zgodzić".
W imieniu grupy EKR zadeklarowała stanowczy sprzeciw wobec rozwiązań naruszających wolność wyboru obywateli: "Nie będziemy popierać rozwiązań, które odbierają obywatelom prawo do autonomicznego, demokratycznego wyboru władz. To jest niszczenie fundamentu Unii Europejskiej" – podkreśliła.
Mariusz Kamiński w swoim wystąpieniu stanowczo skrytykował plany powołania Europejskiego Centrum Odporności Demokratycznej, kwestionując zarówno zakres jego kompetencji, jak i podległość Komisji Europejskiej, oraz stworzenia sieci „kontrolerów informacji”, którzy mieliby oceniać wiarygodność treści w przestrzeni publicznej.
"Swobodny wybór władz własnego państwa jest najświętszym prawem obywateli. Każda zewnętrzna ingerencja w przebieg wyborów jest zbrodnią przeciwko demokracji i suwerenności narodów" – powiedział.
Kamiński ostrzegał, że nowe unijne struktury mogą stać się narzędziem politycznej kontroli: "Komisja chce, aby to europejscy kontrolerzy decydowali, co jest prawdą, a co kłamstwem. Chce wydawać wytyczne dotyczące organizacji wyborów oraz rozdysponować miliardy euro wśród organizacji pozarządowych – nie wiadomo komu i według jakich kryteriów".
Jego zdaniem działania KE nie służą ochronie demokracji, lecz politycznym interesom dominujących środowisk w UE: "To wygląda jak przygotowanie planu obrony interesów lewicowo-liberalnego establishmentu europejskiego, pod przykryciem walki z rosyjską dezinformacją".
Kamiński dodał: "W Polsce rosyjskiej prymitywnej propagandy się nie boimy. Obawiamy się ingerencji brukselskiej biurokracji i państw, które za nią stoją".
Eurodeputowani PiS zgodnie podkreślili, że mechanizmy proponowane przez Komisję Europejską mogą naruszać suwerenność państw członkowskich i zagrozić uczciwości procesów wyborczych. Zapowiedzieli również, że grupa EKR będzie sprzeciwiać się wszelkim rozwiązaniom pozwalającym instytucjom unijnym wpływać na wybory w krajach UE.