W trakcie dzisiejszego dnia sesji plenarnej w Strasburgu, Parlament Europejski debatował na temat aktu o usługach cyfrowych. W dyskusji głos zabrali eurodeputowani EKR: Jadwiga Wiśniewska, Adam Bielan, Beata Mazurek, Kosma Złotowski, Patryk Jaki oraz Joachim Brudziński.
Jadwiga Wiśniewska, autorka opinii nt. aktu o usługach cyfrowych w Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM), podziękowała kontrsprawozdawcom i wskazała, że dzięki dobrej współpracy z grupami politycznymi stworzona została opinia, która poprawia sytuację kobiet poprzez zobowiązania dla dostawców usług internetowych do przeciwdziałania dyskryminacji, zwalczania przemocy, reagowania na sygnały od użytkowników. „Zwróciliśmy również uwagę na szczególną sytuację dzieci, które w internecie są często ofiarami nadużyć. Zobowiązaliśmy dostawców usług internetowych do tworzenia kodeksów postępowań oraz podejmowania działań zaradczych” - powiedziała.
Eurodeputowana przekazała, że część postulatów komisji FEMM znalazła się w ostatecznym kształcie raportu Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów (IMCO). „Przed nami długa droga, ale zrobiliśmy postęp w kierunku ochrony dzieci przed niewłaściwymi treściami, jak i kobiet przed cyberprzemocą” – mówiła Jadwiga Wiśniewska.
Adam Bielan przekazał, że akt o usługach cyfrowych to kluczowa legislacja tej kadencji, zawierająca zmiany dotyczące funkcjonowania rynku cyfrowego w całej Unii. Wyraził poparcie dla zachowania horyzontalnego charakteru tekstu. „Grupa EKR skupiła się na zachowaniu solidnej i otwartej gospodarki cyfrowej w Europie, która udowodniła swoje znaczenie dla obywateli i przedsiębiorstw podczas pandemii COVID. Nie byłoby to możliwe bez zachowania kluczowych elementów dyrektywy o handlu elektronicznym, takich jak system ograniczonej odpowiedzialności” - podkreślił.
Jako kontrsprawozdawca w Komisji Rynku Wewnętrznego, eurodeputowany skoncentrował się głównie na wzmocnieniu gwarancji wolności słowa, ochronie wolności użytkowników w świecie online oraz usunięciu zachęt, które mogłyby powodować pochopne usuwanie treści przez platformy, które w konsekwencji mogłyby wprowadzić miękką cenzurę internetu. Wskazał, iż grupa EKR popiera otwarty internet, w którym użytkownicy mogą swobodnie się poruszać, mając do dyspozycji treści, a ich wolności są szanowane. „W związku z tym zamknęliśmy w tekście luki, które zachęcałyby do nadmiernego usuwania treści na wszelki wypadek, gdyby pojawiło się podejrzenie o ich niezgodność z prawem” - zauważył.
Polski polityk zwrócił uwagę na potrzebę określenia, kiedy platformy powinny wkroczyć w walkę z nielegalnymi treściami. „Musi być tu jasność, aby chronić użytkowników przed jednostronnym ograniczeniem ich wolności wypowiedzi. W tym kontekście warto zaznaczyć, że udało nam się wprowadzić pewne przepisy dotyczące kwestionowania decyzji platform w sprawie moderacji treści” – mówił. Oprócz wewnętrznego systemu rozpatrywania skarg przez platformy, użytkownicy będą mogli szybko i łatwo dochodzić swoich praw na drodze sądowej w kraju zamieszkania, co „zapewni użytkownikom dodatkową ochronę w przypadku arbitralnych decyzji stron internetowych”- poinformował polityk. Jednak, jak zauważył Bielan, pomimo bardzo dobrego tekstu końcowego nadal wymaga on dalszych ulepszeń, zwłaszcza w zakresie wprowadzenia definicji mediów społecznościowych, która została uwzględniona w poprawkach grupy EKR złożonych podczas obecnej sesji plenarnej. Eurodeputowany stwierdził, że państwa członkowskie nie mogą pozostawać bezczynne i całkowicie polegać na ograniczonych zdolnościach administracyjnych, podczas gdy bardzo duże platformy mediów społecznościowych zmieniają dyskurs publiczny i arbitralnie wpływają na debatę lub są wykorzystywane do dezinformacji. „Mam nadzieję, że podczas rozmów trójstronnych z Radą i Komisją wraz z posłami z innych grup politycznych będziemy kontynuować dialog i uda nam się osiągnąć lepsze środowisko cyfrowe dla obywateli Europy. Pamiętajmy, że rynek cyfrowy to nie tylko zagrożenia, ale także wielkie możliwości” – podsumował europoseł.
Beata Mazurek przekonywała, że Europa potrzebuje skutecznych narzędzi regulujących rynek usług cyfrowych, a omawiany akt to wyzwanie na miarę naszych czasów, które ulepszy działania jednolitego rynku, wyeliminuje bariery utrudniające jego prawidłowe funkcjonowanie i zapewni ochronę i bezpieczeństwo w sieci podstawowym użytkownikom internetu. Polska polityk przekazała, że duże platformy internetowe często nie respektują podstawowych praw i zasad użytkowników internetu - bezpodstawnie usuwają treści, strony czy profile internetowe. Odwołała się do niedawnej sytuacji, kiedy to w Polsce doszło do zablokowania profilu na Facebooku partii politycznej, którą obserwowało prawie 700 tysięcy użytkowników. „W społeczeństwie demokratycznym różnice w poglądach to rzecz naturalna. Nie możemy jednak zamykać ust drugiej stronie tylko dlatego, że ma inne zdanie w różnych kwestiach. Akt o rynkach cyfrowych to szansa na stworzenie niezależnego mechanizmu nadzoru nad decyzjami platform i skuteczna obrona interesów tych mniejszych” - powiedziała.
Według Mazurek, rynek cyfrowy to nie tylko duże internetowe korporacje. „Kręgosłupem gospodarki są firmy z sektora MŚP, które w dobie pandemii niejednokrotnie zawdzięczają swoje funkcjonowanie sprawnemu operowaniu na rynku online”– stwierdziła europosłanka i dodała, że akt o usługach cyfrowych musi być rozwiązaniem przyszłościowym, zapewniającym bezpieczeństwo wszystkim użytkownikom cyfrowego rynku.
“Nie możemy ignorować niedoskonałości rynku cyfrowego i ich wpływu na naszą prywatność, prawa konsumentów, bezpieczeństwo czy swobodę debaty publicznej” – mówił Kosma Złotowski. Eurodeputowany wskazał, że platformy cyfrowe doprowadziły do sytuacji, w której, chcąc tego czy nie, kreują rzeczywistość, także polityczną, nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności. Dodał, iż skomplikowane wewnętrzne regulaminy i niejasne procedury odwoływania się od decyzji np. o usunięciu treści w mediach społecznościowych to przykłady samoregulacji, która nie działa. „Akt o usługach cyfrowych jest potrzebny, żeby rozwiązać problem braku kontroli i transparentności” - stwierdził.
Europoseł przestrzegał, że internet to nie tylko giganci cyfrowi, ale także ogromna liczba małych i średnich firm, które dzięki obecności w sieci mogą skutecznie docierać do klientów. „Ich sytuacja jest szczególna i nie powinny one podlegać nadmiernym obciążeniom i regulacjom” – podkreślił Złotowski.
Patryk Jaki zwrócił uwagę, że każdego dnia w PE można usłyszeć, że najważniejsze są praworządność i demokracja. Jak jednak stwierdził, nie ma demokracji bez wolności słowa i kiedy spojrzy się z pozycji monopolistów mediów społecznościowych, teoretycznie można mówić wszystko. „Chyba, że chodzi o aborcję, gender, szczepienia, zmianę płci itd.” – wymieniał polski polityk, przypominając kolejny raz w przedmiotowej debacie o zawieszeniu konta jednej z polskich partii politycznych na Facebooku.
Eurodeputowany przywołał słynne słowa francuskiego pisarza i filozofa Woltera - Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie byś miał prawo to powiedzieć. „Dlatego apeluję do państwa o głosowanie za wolnością słowa. Do głosowania przeciwko cenzurze, aby te wartości nie były tylko wartościami mówionymi, ale faktycznymi” – podkreślił Patryk Jaki i podsumował, że dziś Parlament Europejski może sprawić, że monopoliści będą dbali o wolność słowa nie tylko w teorii, ale również w praktyce.
„Wszystko co jest legalne offline musi być legalne online. Nie dla cenzury w internecie!” – powiedział Joachim Brudziński. Eurodeputowany poinformował o potrzebie zapewnienia równowagi między ochroną wolności wypowiedzi, a potrzebą szybkiego usuwania nielegalnych treści z internetu. Mówił też, że konieczne jest odpowiednie zaangażowanie regulatorów z państw członkowskich, w których znajduje się odbiorca usługi oferowanej przez dostawcę usług pośrednich, który ma siedzibę w innym państwie członkowskim. „Niezbędne jest również zagwarantowanie kanałów dwustronnej komunikacji pomiędzy platformami internetowymi, a organami wszystkich państw członkowskich” – stwierdził.
Według byłego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, należy zachować w tekście rozporządzenia przepisy, że akt o usługach cyfrowych pozostaje bez uszczerbku dla prawa odbiorców usługi do odwołania się od decyzji do sądu lub organu administracyjnego w kraju, w którym mają siedzibę, zgodnie z obowiązującym prawem tego kraju. „Polska postuluje także dodanie zapisów, które wprost zapobiegałyby usuwaniu, blokowaniu kont legalnych partii politycznych i chroniły pluralizm polityczny w Unii Europejskiej” – zakończył Brudziński.