Dziś w Europarlamencie w Brukseli podczas sesji plenarnej miała miejsce debata pt. "Siła UE – wspólne europejskie działanie na rzecz bardziej przystępnej cenowo, bezpiecznej i zrównoważonej energii". W związku z inwazją Rosji na Ukrainę, 8 marca 2022 roku, Komisja Europejska przedstawiła zarys planu uniezależnienia Europy od rosyjskich paliw kopalnych, począwszy od gazu, na długo przed 2030 rokiem. Plan nazwany “REPowerEU” zawiera szereg instrumentów, które mają być odpowiedzią na rosnące ceny energii w Europie oraz uzupełnić zapasy gazu na przyszłą zimę. Głos w dyskusji z przedstawicielami Rady i Komisji wzięli europosłowie PiS Zdzisław Krasnodębski, Grzegorz Tobiszowski, Patryk Jaki oraz Bogdan Rzońca.
W imieniu EKR Zdzisław Krasnodębski stwierdził, że ostatnie propozycje Komisji idą w końcu w dobrym kierunku. Podkreślił kluczowy aspekt szybkiegoodwrócenia kierunków dostaw i przygotowanie rezerw strategicznych. Przypomniał, że on sam, delegacja polska w EKR, jak i cała grupa wielokrotnie ostrzegała przed uzależnianiem się od dostaw z Rosji, lecz nikt tego nie słuchał. Teraz, jak zauważył, proponuje się wspólne zakupy surowców energetycznych, regulacje dotyczące magazynowania gazu i inne niepopularne dotychczasrozwiązania. „Oznacza to, że do tej pory, do 24 lutego tego roku szliśmy w złym kierunku. Albo niedostatecznie dobrym kierunku" - stwierdził.
Profesor Krasnodębski zauważył, że instytucje UE nigdy nie przyznają się do błędów: "Od 7 lat, od kiedy pracuję w Parlamencie, jeszcze nigdy nie słyszałem, żebyśmy przyznali, że czasami podejmujemy złe decyzje. Dlaczego szliśmy w złym kierunku? Bo nikomu to specjalnie nie przeszkadzało, że zależność od Rosji rosła" – stwierdził. Zauważył również, że jak mantrę powtarza się konieczność jeszcze szybszej transformacji w kierunku źródeł odnawialnych. "Ale rzeczywistość jest inna. Na razie trwają rozpaczliwe zabiegi o nowe źródła paliw kopalnych, czego najlepszym i symbolicznym przykładem była wizyta ministra gospodarki Niemiec w Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Rozbieżność miedzy naszymi ambitnymi celami, a rzeczywistością jest coraz większa i wydaje mi się, że powinniśmy to rozważyć" – apelował.
Grzegorz Tobiszowski również pochwalił deklaracje Komisji Europejskiej o jak najszybszym uniezależnieniu się od rosyjskiego gazu. "To słuszny kierunek" – podkreślił. Zdaniem europosła niepokojąca jest jednak, zawarta w najnowszym pakiecie gazowym, propozycja Komisji pomijająca możliwości dalszego stosowania obniżek taryfowych wobec taryf przesyłowych w punktach wejścia z instalacji LNG, przy jednoczesnym zaproponowaniu możliwości przyznawania rabatów na wejściach z instalacji produkujących i magazynujących gazy odnawialne i niskoemisyjne. "Terminale LNG są strategiczną infrastrukturą zapewniającą bezpieczeństwo energetyczne oraz dywersyfikację źródeł dostaw, co zostało potwierdzone w kontekście agresji rosyjskiej na Ukrainę" - zaznaczył.
W opinii polskiego polityka niezbędne jest wyważenie celów dekarbonizacyjnych z obecnymi wyzwaniami. "Kluczowym zadaniem powinno być wspieranie dywersyfikacji dostaw oraz źródeł własnych oraz brak dyskryminacji pomiędzy poszczególnymi źródłami energii" – uważa Tobiszowski.
Patryk Jaki stwierdził: "Moglibyście odłączyć kasę za gaz Putinowi w trzy minuty. I postawić na atom i węgiel, którego przecież sami mamy bardzo dużo". Jednak, jak zauważył UE nie chce tego zrobić z prostego powodu. "Po pierwsze, musielibyście się przyznać do ideologicznego błędu. Zresztą jak tam emisja CO2 w Europie w czasie trwania tej wojny, której nie potrafiliście powstrzymać? Drugi powód jest taki, że po prostu fajnie się sprzedaje innym rosyjski gaz pełen ukraińskiej krwi. Jeszcze bezczelnie twierdzicie, że robicie to dla planety. Przylepiliście sobie ukraińskie wstążki, aby dać ulgę własnemu sumieniu. Jednak nie chcecie wstrzymać kasy Putinowi" – stwierdził.
Jaki mówił, że powodem tego są układy biznesowe Putina z europejskimi firmami. Europoseł wymienił kilka największych rosyjskich, putinowskich projektów, wśród których są m.in. arktyczny LNG2 – z udziałowcami z Francji, Vostok Oil i udziałowcy z Holandii, Amurski Zakład Przetwórstwa Gazu i włoscy udziałowcy, Zakład Przetwórstwa Gazu w Ust-Luga i Niemcy z Gazpromem.
"No i co? Jak tam dbacie o praworządność razem z Putinem i z Rosją? Jak widać cenicie sobie bardziej swoją wygodę niż życie ukraińskich dzieci. I to są te europejskie wartości, o których tyle razy w tej Izbie wspominaliście. Wstyd!" – dodał.
Bogdan Rzońca zaznaczył, że fakt, iż mamy w tej chwili problem gazowy i uzależnienia od Putina wynika z błędu Unii Europejskiej, bo wiadomo, że gaz jest dostępny nie tylko w Rosji. "Dlaczego ten gaz był kupowany przez państwa Zachodu w Rosji? To jest ogromny błąd, za który teraz cierpi Ukraina" – uważa polityk.
Europoseł mówił, że sytuacja jest o tyle skomplikowana, że z jednej strony jest wojna, a z drugiej następuje rewolucja energetyczna. I – jak mówił - ta rewolucja energetyczna w postaci odnawialnych źródeł energii nie została zaakceptowana przez społeczeństwa. "Pamiętajmy, że kraje członkowskie są w różnych sytuacjach. Niektóre potrzebują więcej czasu, żeby przejść w kierunku źródeł odnawialnych, lecz tego czasu Unia Europejska nie daje i nie dała" - zauważył. Jak stwierdził, to jest kolejny błąd, który powoduje, że Unia będzie tracić popularność.
Polityk PiS podkreślił, że dzisiaj najważniejsze są dostęp do różnych źródeł energii, a z drugiej strony bezpieczeństwo energetyczne. "Trzeba stworzyć trwałe ramy prawne do inwestycji różnych źródeł energii dla Unii Europejskiej" - apelował.