Dziś podczas posiedzenia komisji przemysłu, badań naukowych i energii PE (ITRE) miała miejsce wymiana podglądów na temat propozycji dotyczących walki z kryzysem energetycznym. W dyskusji poprzedzonej wystąpieniem Kadri Simson, komisarz do spraw energii, i Ditte Juul Jørgensen, dyrektor generalnej DG ENER udział wzięli europosłowie PiS Zdzisław Krasnodębski oraz Beata Szydło.
Zdzisław Krasnodębski nie zgodził się ze stwierdzeniami, że obecny kryzys energetyczny to jest efekt błędu rynku. "Rynek tak się zachowuje w sytuacjach kryzysowych. To jest błąd polityki" – ocenił. Jak wyjaśnił, gdyby w 2014 roku powzięto działania mające na celu uniezależnienie się od rosyjskich dostaw energii, to nie musielibyśmy podejmować dzisiaj wszystkich tych nadzwyczajnych przedsięwzięć. "Mogliśmy systematycznie uniezależniać się od Rosji" – uważa profesor Krasnodębski.
Europoseł PiS przyznał, że wiele z propozycji zawartych we wniosku Komisji dotyczącym zwiększenia solidarności dzięki lepszej koordynacji zakupów gazu, transgranicznej wymianie gazu i wiarygodnym poziomom odniesienia cen jest pozytywna, lecz zdaniem polskiego polityka przychodzą one za późno. Jak przypomniał, w czasie niedawnych negocjacji w kwestii magazynowania gazu padały postulaty dotyczące zakazu importu gazu z Rosji. "Mówiono nam wtedy, że to jest technicznie niemożliwe. Dzisiaj w art. 9 wniosku Komisja stwierdza, że można wykluczyć rosyjski gaz. To pokazuje, że mogliśmy zrobić znacznie więcej" – zauważył eurodeputowany.
Najbardziej kontrowersyjną kwestią zdaniem profesora Krasnodębskiego jest zawarty w tej propozycji mechanizm solidarności. Stwierdził, że wydaje się, że opiera się on na semantycznej pomyłce i że Komisja nie bardzo rozumie, co to jest solidarność. "Ja akurat pochodzę z „Solidarności”, która kiedyś zmieniła Europę. Otóż, solidarność jest zawsze dobrowolna. Nie może być arbitralnego narzucania swojej woli, a co najwyżej obowiązek moralny. To jest kompletnie nieakceptowalne społecznie" – zaznaczył.
Polityk stwierdził, że nie może być tak, żeby w momencie, gdy w sytuacji krytycznej znalazł się kraj, który swoją fałszywą polityką doprowadził po wielkiej części do tego wielkiego kryzysu europejskiego, akt solidarności nie odbywał się na zasadzie dobrowolności tylko był przymusowy. "To nie jest wtedy solidarność. Przeciwko temu muszę się zdecydowanie przeciwstawić" – zaznaczył europoseł PiS.
Beata Szydło stwierdziła: "Obecnie mierzymy się z bezprecedensowym kryzysem i wszyscy wiemy, że jego zakończenie nie nastąpi szybko". Jak podkreśliła, musimy myśleć o tym, co wydarzy się jutro, za tydzień, miesiąc, ale także w dalszej przyszłości - za rok, czy za kilka lat. "Skutki kryzysu energetycznego dotykają przede wszystkim obywateli Europy i potrzebne są również bezprecedensowe działania" - mówiła. W opinii eurodeputowanej PiS, żeby znaleźć skuteczne rozwiązania trzeba wyciągać też wnioski z przeszłości. Zdaniem Szydło trzeba wprowadzić mechanizmy, które będą zapobiegały spekulacjom cenowym zarówno na rynku gazu, ale też i na rynku energii. "I przede wszystkim powinniśmy zastanowić się nad zawieszeniem ETS-u" - apelowała. Jak podkreśliła, sytuacja, w której się znaleźliśmy wymaga zdecydowanych działań, ale też elastyczności i realizmu. "Musimy brać pod uwagę możliwości poszczególnych państw członkowskich" – zaznaczyła polska polityk.