Podczas drugiego dnia sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu europosłowie debatowali nad potrzebą wzmocnienia aktu o usługach cyfrowych (DSA) jako narzędzia ochrony demokracji na platformach mediów społecznościowych. W dyskusji udział wzięli europosłowie PiS Piotr Müller, Adam Bielan oraz Tobiasz Bocheński.
„Kiedy słucham wypowiedzi w tej debacie to nie mam wątpliwości, że faktycznie demokracja i wolność słowa w Europie jest zagrożona” - stwierdził Piotr Müller zwracając uwagę, że dzieje się tak „z zupełnie z innych powodów niż wskazuje lewa strona sceny politycznej”. „Chcecie bawić się w Wielkiego Brata, w cenzora, który będzie decydował, co jest prawdą, a co nią nie jest” - mówił eurodeputowany. Zauważył przy tym, że tak naprawdę ta dyskusja dotyczy sposobów na wprowadzenie mechanizmów cenzury prewencyjnej, które były doskonale znane w latach komunizmu w Europie Wschodniej. „Nie chcecie pozwolić, żeby ludzie sami decydowali na bazie faktów, co jest prawdą, a co nie jest gotowym rozwiązaniem, które Wy chcecie zaserwować w Internecie” - przekonywał Piotr Müller.
Adam Bielan zauważył z niepokojem, że podczas dyskusji nt. aktu o usługach cyfrowych dochodzi do próby relatywizowania wolności słowa. W związku z tym powtórzył, że wolność słowa należy do podstawowych praw człowieka. „Bez swobody wyrażania swoich poglądów nie ma demokracji. Dlatego ustroje totalitarne tworzą Ministerstwa Prawdy, rozbudowane systemy cenzury i kneblują usta obywateli” - mówił europarlamentarzysta.
Polski polityk przekazał, że w przeciwieństwie do większości obecnych na debacie urodził się w kraju totalitarnym i doskonale pamięta, że komuniści „niczego bardziej się nie obawiali, i niczego bardziej nie zwalczali, niż właśnie wolności słowa”.
„Z przerażeniem słyszę, jak obecnie rządzący w moim kraju, ale i wielu urzędników europejskich, wzywają do odtwarzania systemu cenzury, chcą zakazywać działalności niewygodnych stacji telewizyjnych i portali społecznościowych, a także wyrzucać z pracy lub wtrącać do więzienia za wpisy w Internecie” - mówił eurodeputowany i wskazał, że jest to nic innego, „jak realizacja koszmarnych wizji komunistów”. Poinformował również, że DSA miał wzmacniać pozycję obywateli w sytuacji konfliktu z właścicielami platform, a nie ograniczać swobodę wyrażania swoich poglądów. „Wraz z prowadzaniem cenzury umiera demokracja, dlatego wierzę, że Europejczycy się na to nie zgodzą” - stwierdził Adam Bielan.
„To Wy posłowie lewicy i Wy biurokraci niszczycie wolność słowa, która jest fundamentem europejskiej cywilizacji” - stwierdził Tobiasz Bocheński. Za przykład podał pojawiające się w Parlamencie Europejskim opinie, że Elon Musk jest faszystą. W związku z tym przypomniał, że szef X ustanowił nielimitowaną, nieograniczoną wolność słowa na swojej platformie. „Nie dostrzegacie nielogiczności swoich wypowiedzi i wprowadzacie cenzurę, a przecież wolność słowa, która jest nieograniczona nie potrzebuje żadnej kontroli” - mówił eurodeputowany i podkreślił, że kontrolowana wolność, to nie jest wolność. Wskazał przy tym, że niektórzy nie dostrzegają, że weryfikacja i narzucane standardy społeczności to kryteria propagandy i cenzury. „Boicie się prawdy, boicie się wolności, ale przede wszystkim boicie się tego, że narody Europy będą pisały i mówiły to, co myślą, bo wtedy to podważy fundament Waszej fałszywej biurokracji i Waszej władzy, której tutaj bronicie, bo nie bronicie wolności w żadnym sensie” - stwierdził europoseł PiS.