Podczas trwającej sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu odbyła się dyskusja na temat sytuacji humanitarnej w Wenezueli, gdzie korupcja i fatalne zarządzanie państwowymi firmami doprowadziły większość mieszkańców na skraj ubóstwa, co z kolei spowodowało kryzys migracyjny i uchodźczy. W debacie, z udziałem Wysokiego Przedstawiciela Unii do spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa Josepa Borella, udział wzięli eurodeputowani PiS, Tomasz Poreba i Ryszard Czarnecki.
Tomasz Poręba mówił, że Wenezuela to kraj o największych udowodnionych zasobach ropy naftowej, co mogłoby się wydawać oznacza, że panuje tam dobrobyt i ludziom żyje się dobrze. „Niestety tak nie jest” - stwierdził polski polityk. Jak mówił, na temat sytuacji Wenezueli odbyło się już kilka debat, padło wiele słów, jednak obecnie wydaje się, że społeczeństwo międzynarodowe jest w tym temacie bezsilne. „Aż 5 milionów osób opuściło Wenezuelę w ostatnim czasie i wykonano blisko 7 tysięcy pozasądowych egzekucji w tym kraju” - wyliczał eurodeputowany.
Europoseł oświadczył, że nadszedł właściwy moment, żeby w sposób jednoznaczny wysłać sygnał do władz tego kraju, że na takie zachowania i postępowania przyzwolenia UE więcej nie będzie. „Powinniśmy rozpocząć od wprowadzenia i rozszerzenia sankcji na najważniejszych przedstawicieli reżimu, a potem konsekwentnego domagania się przywrócenia demokracji w tym kraju” - powiedział Poręba i dodał, że bez tego typu działań, bez silnego stanowiska Wspólnoty Europejskiej, PE będzie debatować dalej, a sytuacja się nie zmieni.
Ryszard Czarnecki zauważył, że sytuacja w Wenezueli jest skomplikowana i wysiłki Unii w kierunku poprawy sytuacji w tym kraju mogą okazać się niewystarczające. "Nie miejmy złudzeń. Dyktatury nie ustępują ot ,tak sobie" – stwierdził Czarnecki. Europoseł PiS odniósł się do postulatu wolnych wyborów mówiąc, że jest on absolutnie słuszny, uzasadniony i merytoryczny, ale zauważył, że władza w Wenezueli jest władzą opartą o przemoc fizyczną. "W związku z tym tylko bardzo silna presja międzynarodowa, w tym także Parlamentu Europejskiego, który może powiedzieć więcej niż unijna dyplomacja, może spowodować to, że wreszcie Wenezuelczycy będą mogli sami decydować kogo będą chcieli jako przywódcę swojego kraju" – oświadczył polski polityk.
Głosowanie w sprawie Wenezueli odbędzie się podczas kolejnej sesji plenarnej.
Od stycznia tego roku trwa w Wenezueli kryzys polityczny i stan faktycznej dwuwładzy. Na fali masowych wystąpień przeciwko prezydentowi Maduro 23 stycznia tymczasowym prezydentem kraju ogłosił się przewodniczący parlamentu i przywódca opozycji Juan Guaido (uznany obecnie przez 60 krajów), który uznał prezydenturę Maduro za nielegalną.