Dziś w Strasburgu podczas trwającej sesji plenarnej europarlamentu miała miejsce dyskusja na temat wsparcia finansowego dla Ukrainy. Głos w debacie zabrali europosłowie PiS Dominik Tarczyński oraz Kosma Złotowski.
Dominik Tarczyński powiedział, że ta debata nie jest o pieniądzach. "Tu nie chodzi o 18 miliardów euro, czy o 350 miliardów dolarów. To jest debata dotycząca naszego człowieczeństwa. Chodzi o naszą odpowiedzialność, historię. Ponieważ historia nas osądzi, tak jak osądziła tych, którzy postanowili walczyć z Hitlerem" – podkreślił.
Europoseł przekazał, że właśnie wrócił z Izium – miasta na wschodzie Ukrainy – gdzie po wyzwoleniu odkryto masowe groby, w których pochowano ponad 440 osób. Mówił, że nic nie jest w stanie wyrazić ogromu cierpienia i tragedii, jaka dotyka mieszkańców Ukrainy. "Jest zupełnie inaczej, kiedy oddycha się tym powietrzem, kiedy widzi się te doły śmierci, kiedy rozmawia się z ludźmi, którzy umierają z głodu" – dodał europoseł zachęcając do przyjazdu na Ukrainę, aby na własne oczy zobaczyć, co spotkało mieszkańców Izium, Buszy, czy Mariupolu. "Wtedy może łatwiej będzie zrozumieć, że tu nie chodzi o pieniądze, tu nie chodzi o euro. Tu chodzi o nasze człowieczeństwo" – podkreślił.
Kosma Złotowski mówił, że Ukraina potrzebuje unijnego wsparcia z wielu powodów. "Jako sąsiad, ofiara agresji oraz partner, który powinien w najbliższej przyszłości stać się członkiem Unii Europejskiej" – wskazywał.
Europoseł podkreślił, że rozpętana przez Rosję wojna generuje ogromne koszty ekonomiczne, które odczuwamy wszyscy ale – jak przypomniał - to ofiara tej barbarzyńskiej agresji ponosi najwyższe starty.
"Nie możemy dopuścić do tego, że plan Putina się powiedzie, a u naszych granic pozostanie państwo zrujnowane gospodarczo i niestabilne politycznie" - zaznaczył. Złotowski stwierdził, że UE powinna nadal być arsenałem demokracji i pokoju, wspierając funkcjonowanie ukraińskich instytucji publicznych, które mierzą się z coraz większym kryzysem humanitarnym.
Polityk PiS mówił, że Rosja z premedytacją niszczy i dewastuje infrastrukturę, szkoły czy szpitale licząc, że kolejna fala uchodźców osłabi naszą determinację. "Wsparcie finansowe dla Kijowa będzie najlepszym dowodem na to, że taki scenariusz nigdy nie będzie realny" - podkreślił.