Dziś w Brukseli podczas posiedzenia komisji prawnej PE (JURI) odbyła się wymiana poglądów z ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem na temat priorytetów polskiej prezydencji. W dyskusji głos zabrali europosłowie PiS Tobiasz Bocheński, Dominik Tarczyński oraz Arkadiusz Mularczyk, którzy pytali szefa resortu sprawiedliwości o jego niezgodne z literą prawa działania.
Tobiasz Bocheński stwierdził: "Jesteśmy głęboko poruszeni, Panie Ministrze, że w czwartym miesiącu prezydencji, która ma sześć miesięcy, zaszczycił Pan nas swoją obecnością, żeby powiedzieć nam, jakie cele Pan zamierza osiągnąć, rozumiem, że przez najbliższe półtora miesiąca. To bardzo eleganckie". Odnosząc się do wypowiedzi Bodnara o ściganiu zbrodni wojennych i użycia określenia "honest broker" europoseł PiS pytał o wiarygodność ministra Bodnara w świetle faktu, że jego bezpośredni przełożony, premier polskiego rządu publicznie zapowiedział niestosowanie międzynarodowego nakazu aresztowania wydanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny.
Nawiązując do faktu, że minister sprawiedliwości pełni równocześnie funkcję Prokuratora Generalnego i biorąc pod uwagę jego działania jako ministra sprawiedliwości Bocheński chciał wiedzieć, jaki jest jego wkład w ciągu tych sześciu miesięcy w europejski dorobek prawny. "Nie respektuje Pan wyroków Trybunału Konstytucyjnego, uznając, że ten organ konstytucyjny nie istnieje. Uznaje Pan wybiórczo wyroki sądów powszechnych. Jako Prokurator Generalny nie przeciwdziałał Pan nielegalnym działaniom wbrew polskiemu ustawodawstwu, polegającym na siłowym wejściu do mediów publicznych" – wymieniał Bocheński.
Europoseł PiS przypomniał, że w Polsce obowiązuje konstytucja, umowy międzynarodowe ratyfikowane w drodze ustawy, ustawy, rozporządzenia i umowy międzynarodowe ratyfikowane w drodze rozporządzeń. Jednocześnie, jak zauważył, uchwały nie istnieją jako źródła prawa wbrew temu, co uważa Adam Bodnar, który na ich podstawie pozwala działać organom państwowym. "Mimo że jest to absolutnie poza granicami prawa i wbrew zasadzie demokratycznego państwa prawa wyrażonej w polskiej Konstytucji. Jaka jest Pańska wiarygodność jako ministra?" – dopytywał Bocheński.
Dominik Tarczyński zauważył, że jedną z najważniejszych rzeczy w trakcie każdej prezydencji, są fundusze europejskie. W tym kontekście nawiązał do sprawy wezwania przez Ministerstwo Sprawiedliwości ośmiu organizacji pozarządowych do zwrotu prawie 20 milionów euro z Funduszu Sprawiedliwości z powodu domniemanych nieprawidłowości. Jednocześnie, jak zauważył, około 90 milionów euro zostało wydanych z funduszy europejskich podczas ostatnich wyborów. "Jakie kroki podjął Pan, aby zbadać pieniądze wydane z Europejskiego Funduszu Społecznego?" – pytał europoseł PiS wskazując, że EFS wydaje znaczne kwoty na finansowanie organizacji pozarządowych. "W mediach krążą plotki i opisywane są nieprawidłowości. Więc chciałbym zapytać, jakie kroki Pan chce podjąć lub podjął?" – dopytywał.
Arkadiusz Mularczyk zauważył, że od czasu objęcia przez Adama Bodnara funkcji ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, ale także w styczniu od nielegalnego przejęcia prokuratury, rozpoczęły się w Polsce procesy polityczne. "Chciałbym, żeby pan wyjaśnił, jaki jest stosunek Prezydenta Andrzeja Dudy do tego, co pan zrobił w styczniu 2024 roku w prokuraturze. Czy Pan Prezydent pochwala i akceptuje taką decyzję?" – pytał Mularczyk. "Chcę, żeby pan wyjaśnił, ile postępowań pan toczy wobec opozycji w Polsce, a jednocześnie, ile spraw umorzył pan, jako Prokurator Generalny, wobec swoich kolegów z ław rządowych czy też z ław parlamentarnych? Dlaczego pan, jako były Rzecznik Praw Obywatelskich, nie respektuje wyroków Trybunału Konstytucyjnego, które nie podobają się panu premierowi? Dlaczego nie respektuje pan wyroków Sądu Najwyższego, które się nie podobają panu lub panu premierowi? Dlaczego w sposób wybiórczy podchodzi pan do prawa? Widzimy pana dwie twarze: jedną twarz tu w Parlamencie Europejskim, w Europie, a drugą twarz w Polsce" – stwierdził europoseł PiS.
Adam Bodnar odpowiadał ogólnikowo, nie odnosząc się do szczegółowych pytań europosłów PiS, stwierdzając, że jest tu jako "reprezentant prezydencji" i nie będzie komentował tematów lokalnych. Pominął kwestię kilkudziesięciu milionów euro z EFS przeznaczanych na NGOs-y i wspieranie ich walki z rządami polskim i węgierskim. Nie padły także odpowiedzi na pytania dotyczące afery korupcyjnej Katargate ani na jakim etapie jest śledztwo ws. afery korupcyjnej Huawei, jednej z największych firm chińskich w UE. Oględnie stwierdził, że afery finansowe "będą badane".