Podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu miała miejsce debata pt. „Nielegalne szpiegowanie przez rząd Węgier instytucji UE i organów dochodzeniowych”. W dyskusji głos zabrał europoseł PiS Joachim Brudziński.
Joachim Brudziński stwierdził, iż oczywistym obowiązkiem wszystkich państw członkowskich i służb Unii Europejskiej jest walka z wszelkimi przejawami defraudacji i nieprawidłowości związanych z wydatkowaniem środków unijnych. Eurodeputowany przypomniał, że choć rząd Prawa i Sprawiedliwości wydatkował środki unijne w sposób bardzo transparentny, to jednocześnie był obiektem nieustających ataków. „Tak samo dzisiaj próbuje się w tej Izbie atakować rząd Orbana” - porównywał. Były szef ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji w rządzie PiS zgodził się z komisarzem ds. budżetu, zwalczania oszustw i administracji publicznej, że należy oddać słowa uznania funkcjonariuszom Europejskiego urzędu ds. Zwalczania nadużyć finansowych (OLAF).
„Oczywistym jest, że z przejawem defraudacji i innych przestępstw należy walczyć, ale dotyczy to wszystkich” - zauważył. Europoseł PiS apelował przy tym aby równie skrupulatnie traktować przedstawicieli „lewej strony” w kwestii rozliczenia z afer. „Afera Katargate, afera byłego komisarza Reyndersa - nigdy w tej Izbie nie było debaty nad tymi nieprawidłowościami, które są przypisane do rządów tzw. lewicy europejskiej” - mówił eurodeputowany. Wskazał przy tym, że gdy premierem w Polsce była Beata Szydło, czy Mateusz Morawiecki, a na Węgrzech jest Viktor Orban, „to padają takie zarzuty, jakby się świat walił”. „Nie wiem, czy Węgrzy podsłuchiwali służby w Parlamencie Europejskim, ale wiem, że w tej Izbie nie ma równowagi i przyzwoitości” - stwierdził Joachim Brudziński.