Podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu i debaty poświęconej pilnej potrzebie wyeliminowania nierówności ekonomicznych w UE i na świecie eurodeputowana PiS Marlena Maląg zwróciła uwagę, że zanim Unia Europejska będzie próbowała rozwiązywać problemy globalne, powinna najpierw skutecznie zadbać o własne podwórko.
„Mam wątpliwość, czy powinniśmy zajmować się nierównościami w całym świecie. Zanim go zbawimy, zadbajmy o swoje podwórko” – podkreśliła eurodeputowana.
W swoim wystąpieniu Marlena Maląg nakreśliła obraz miasteczka we wschodniej części Unii Europejskiej, w którym przez lata funkcjonowała huta i zakład chemiczny, dające zatrudnienie całym rodzinom. Dziś – jak zaznaczyła – bramy tych zakładów są zamknięte. Produkcja została przeniesiona, a koszty energii i nadmiernych regulacji okazały się zbyt wysokie.
„Ojciec wraca do domu z wypowiedzeniem, syn wyjeżdża na Zachód, matka zastanawia się, jak utrzymać rodzinę. Tak wygląda Europa B” – mówiła.
Jednocześnie w „starej” Unii powstają nowe inwestycje – fabryki półprzewodników, wspierane dotacjami, ulgami i szerokim strumieniem kapitału. „Europa A przyspiesza, Europa B hamuje” – zauważyła.
Eurodeputowana zwróciła uwagę, że choć mówimy o wspólnym rynku, w rzeczywistości funkcjonujemy w Europie dwóch prędkości. Polityka spójności, która miała wyrównywać szanse, w praktyce często pogłębia różnice, pozostawiając regiony peryferyjne z pustymi halami produkcyjnymi i starzejącą się ludnością.
Marlena Maląg podkreśliła, że nierówności ekonomiczne zaczynają się od nierówności społecznych. Utrata pracy oznacza utratę stabilności, a brak stabilności sprawia, że młodzi ludzie odkładają decyzje o założeniu rodziny i posiadaniu dzieci.
„Bez rodziny nie ma demografii, bez demografii nie ma rozwoju. To rodzina buduje kapitał ludzki i przyszłość Europy” – zaznaczyła.
Eurodeputowana wskazała, że Unia Europejska nie może dłużej udawać, iż wszystkie państwa członkowskie startują z tego samego poziomu. „Stara i nowa Europa nie są dziś równe, choć takie powinny być zgodnie z założeniami wspólnoty” – powiedziała.
W jej ocenie dalsze uderzanie w przemysł państw peryferyjnych oraz ignorowanie roli rodziny doprowadzi do utrwalenia podziału na Europę A i Europę B.
Na zakończenie Marlena Maląg wezwała do realnych działań zamiast kolejnych deklaracji. „Europa nie potrzebuje nowych haseł. Potrzebuje reindustrializacji, konkurencyjności i suwerennych, silnych narodów. Potrzebuje odwagi, by przywrócić równowagę, pracę i szacunek dla rodzin. Inaczej wspólny projekt europejski może rozpaść się na naszych oczach” – podsumowała.