Dzisiaj w Parlamencie Europejskim obradującym w Strasburgu odbyła się debata podsumowująca szczyt Rady Europejskiej, który miał miejsce w Brukseli 20-21 i 30 czerwca. W wyniku spotkania przywódców państw UE Rada Europejska przyjęła m.in. program strategiczny na lata 2019-2024, a także opierając się na dyskusjach z nieformalnego spotkania 28 maja, rozmawiała o nominacjach na najwyższe stanowiska w UE. W czasie debaty w imieniu grupy EKR głos zabrał jej Przewodniczący, prof. Ryszard Legutko.
Europoseł Prawa i Sprawiedliwości odniósł się do wyborów na najwyższe stanowiska w UE, które od 2014 roku są oparte na procedurze tzw. wiodących kandydatów międzynarodowych partii („Spitzenkandideten”).
W założeniu metoda ta pozwala w czytelny dla wyborców sposób powiązać wybór przewodniczącego Komisji z wynikiem wyborów europejskich. „Jak pokazał jednak wynik negocjacji, system kandydatów wiodących jest martwy i już nie istnieje” - dodał eurposeł PiS. Eurodeputowany PiS mówił, że jest to kolejny dowód na to, że podejście wielu europejskich polityków do zasad i traktatów jest bardzo niefrasobliwe. "Również w Parlamencie istnieje ciągły problem z respektowaniem zasad, a wczorajsze wydarzenia były tego doskonałym przykładem" – dodał europoseł PiS nawiązując do wczorajszych wyborów na stanowiska wiceprzewodniczących PE, w których zignorowano system d'hondta, który gwarantowałby przedstawicielowi EKR jedno miejsce.
Ponadto profesor Legutko zwrócił się również do obecnego na sali plenarnej Donalda Tuska mówiąc, że Rada Europejska nie ma żadnego prawa, aby ingerować w wybór wiceprzewodniczącego Komisji. "To jest poważne naruszenie zasad Traktatu i Rada nie jest niewinna" – podkreślał europoseł PiS. Profesor Legutko wyraził nadzieję, że to co się wydarzyło, będzie dobrą lekcją na przyszłość i wpłynie na zmianę praktyki, która pozwala dwóm lub trzem rządom spotykać się i dyktować nazwiska całemu, europejskiemu kontynentowi. Zwrócił się także do obecnych na sali eurodeputowanych, mówiąc, że nie nauczyli się niczego po ostatnich wyborach. "Są Państwo zdeterminowani, aby kontynuować tę samą strategię, mimo, że liczba osób która otwarcie krytykuje tę strategię rośnie" - mówił. Dodał, że posłowie wydają się być głusi i ślepi i nie zauważają żadnych sygnałów, które powinny budzić wątpliwość. "A powinni, ponieważ jeśli nie zmienią kursu, konsekwencje będą katastrofalne" – powiedział Przewodniczący EKR.