Dziś w Parlamencie Europejskim w Brukseli, w przededniu trzeciej rocznicy pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę, miała miejsce konferencja pt. "Oblicza rosyjskiej niewoli". W wydarzeniu zorganizowanym przez europosłów PiS Michała Dworczyka, Małgorzatę Gosiewską oraz Adama Bielana we współpracy z Ministerstwem Kultury i Komunikacji Strategicznej Ukrainy, Misją Ukrainy przy UE oraz Centrum Polityki Europejskiej udział wzięli m.in. szef misji Ukrainy przy UE Wsiewołod Czentsow, wiceminister Kultury i Komunikacji Strategicznej Ukrainy Andrii Nadzhos, członkowie rodzin więźniów wojennych, wojskowi, działacze praw człowieka, przedstawiciele fundacji i dziennikarze wojenni. Rozmawiano o losie jeńców wojennych i możliwościach pociągnięcia winnych do odpowiedzialności za zbrodnicze czyny.
Po konferencji została otwarta wystawa, którą można oglądać w europarlamencie do końca tego tygodnia pt. "Polska Pierwsza z Pomocą" ("Poland First To Help"), ukazująca niezwykły wysiłek państwa i społeczeństwa polskiego w niesieniu pomocy Ukrainie.
Michał Dworczyk mówił, że Ukraina od trzech lat mierzy się z barbarzyństwem rosyjskim. "Giną żołnierze i cywile, niszczona jest infrastruktura i zabytki. Bilans tych trzech lat jest tragiczny" – mówił eurodeputowany wskazując, że szczególnie tragiczna jest sytuacja osób wziętych do niewoli - zarówno żołnierzy, jak i cywilów i ich rodzin. Polski polityk zauważył, że Rosjanie w wielu przypadkach nie przestrzegają żadnych zasad, nie przestrzegają Konwencji genewskiej ani żadnych norm cywilizacyjnych męcząc, torturując i zabijając ludzi wziętych do niewoli. "Skupiając się na wydarzeniach na froncie, na tych, które są najczęściej przekazywane przez media, skupiając się na głównych wydarzeniach politycznych, często umyka nam ten dramatyczny wymiar wojny" – mówił Dworczyk wskazując, że jest to powód, dla którego została zorganizowana dzisiejsza konferencja. "Chcemy przypomnieć o losie ofiar rosyjskiej agresji - o jeńcach, żołnierzach, cywilach i o ich rodzinach. O tym trzeba mówić głośno i szeroko. O tym barbarzyństwie powinien wiedzieć cały świat" – podkreślił europoseł PiS. Polski polityk wyraził nadzieję, że ta konferencja wraz z materiałami, które na po niej powstaną i trafią do każdego posła w Parlamencie Europejskim, poszerzą wiedzę o rosyjskim barbarzyństwie. "A może nawet - co w przypadku polityków jest dosyć trudne - poruszą serca" – dodał Dworczyk podkreślając, że jest to szczególnie istotne "bo świadomość tego, czym jest dzisiejsza Rosja i co robią dzisiaj Rosjanie, przyczyni się do łatwiejszego podejmowania przez polityków decyzji dotyczących wsparcia Ukrainy i Ukraińców".
Małgorzata Gosiewska mówiła, że konferencja ma uzmysłowić skalę cierpień, jakie mają miejsce na Ukrainie, "w kraju europejskim sąsiadującym z Unią Europejską". "Jest to szczególnie ważne w tym miejscu, w gmachu Parlamentu Europejskiego, ponieważ jako społeczność międzynarodowa mamy obowiązek reagowania na działania agresora - poprzez restrykcyjne działania wobec Rosji, całkowite zerwanie relacji handlowych oraz przemodelowanie polityki wewnątrz Unii, powrócić do wartości na jakich zbudowana została Europa" – podkreśliła.
Eurodeputowana PiS wskazała, że głównym celem konferencji jest pokazanie bestialstwa wojny prowadzonej przez Putina na Ukrainie głosami bezpośrednich jej uczestników i świadków. Jako równie ważny cel polska polityk wymieniła uświadomienie, że "ten brutalny atak nie zaczął się trzy lata temu, ale trwa od 2014 r. - od aneksji Krymu i Donbasu". Jak przypomniała, wcześniej, bo w 2008 r. zaatakowana została też Gruzja. "Wiemy, że jest to celowa, zaplanowana i bardzo konsekwentnie realizowana strategia. Jak również to, że tocząca się wojna stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy" – mówiła Gosiewska podkreślając, że "neoimperialna polityka Rosji może uderzyć w inne kraje europejskie, o czym Putin i jego ekipa od wielu lat mówią wprost". "Celem jest odzyskanie utraconych stref wpływów i dominacja w regionie Europy Wschodniej" - przestrzegała.
Gosiewska stwierdziła, że Unia Europejska wcześniej nie chciała jednak tego zauważyć, bo "ważniejsze były interesy niż bezpieczeństwo państw europejskich". Przypomniała przy tym słowa śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, który w 2008 r. w Tibilisi, stolicy Gruzji napadniętej przez Rosję, mówił: „I my też świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!”, a rok później, w 2009 r. na Westerplatte w 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej, padły słowa: „Nie wolno ustępować imperializmowi, ani nawet skłonnościom neoimperialnym. Nie zawsze to (…), daje to tak szybkie i tragiczne rezultaty. Ale z czasem takie rezultaty przychodzą zawsze. To wielka nauka dla całej współczesnej Europy, dla całego świata”.
"Jak bardzo były to trafne i głęboko przemyślane słowa, możemy się o tym teraz sami przekonać" – mówiła eurodeputowana.
Gosiewska zauważyła, że imperializm rosyjski bardzo dobrze znany jest w Polsce, ale znacznie bardziej doświadczyły go inne narody, jak chociażby Tatarzy Krymscy, którzy również w sposób zaplanowany i brutalny poddani zostali działaniom ludobójczym. "Dlatego głośno trzeba mówić: zapędy neoimperialne Putina są niepohamowane i nie skończą się na tylko na Ukrainie. Od 3 lat Ukraina dzielnie broni się przed naporem rosyjskim, broniąc de facto Europy" – mówiła.
Polska polityk mówiła także o bohaterstwie Ukraińców i cenie, jaką muszą płacić każdego dnia za obronę swoich rodzin i swojej Ojczyzny. "To, co podczas dzisiejszych paneli zostanie zaprezentowane, to oczywiście tylko niewielki wycinek tego, co wyrabiają rosyjscy żołnierze na rozkaz terrorysty Putina. Ale jestem pewna, że ten wycinek rzeczywistości pokazany przez panelistów, będzie i tak wstrząsający oraz porażający" – mówiła eurodeputowana dziękując im jednocześnie za podjęcie trudu przyjazdu do Brukseli i za to, że zechcieli podzielić się swoimi bolesnymi doświadczeniami. Zwróciła się także z apelem do europosłów: "Wszystkim Państwu życzę głębokiej refleksji, a także odwagi w podejmowaniu działań, które przyczynią się do zakończenia tego ludobójstwa na Ukrainie i ukarania wszystkich winnych rosyjskich zbrodniarzy. Rozmowy o pokoju nie mogą być prowadzone w oderwaniu od jasnego określenia kto jest agresorem, a kto ofiarą, która się broni i w oderwaniu od woli narodu oraz zapomnieniu o dokonanych zbrodniach".
Adam Bielan mówił, że "Parlament Europejski był siłą napędową europejskiego wsparcia dla Ukrainy w tych strasznych czasach". "Chociaż można i należy zrobić więcej, wierzę, że to wydarzenie jest okazją do lepszego zrozumienia zakresu rosyjskiego okrucieństwa na Ukrainie i uznania niezwykłej odwagi i odporności narodu ukraińskiego – zwłaszcza jego żołnierzy" – mówił polityk. Przypomniał, że od początku tej nielegalnej, pełnoskalowej i brutalnej inwazji Rosji świat z przerażeniem obserwował, gdy ujawniały się kolejne zbrodnie wojenne. Bielan mówił o raportach organizacji międzynarodowych, które rzuciły światło na barbarzyńskie warunki, w jakich ukraińscy żołnierze są przetrzymywani przez siły rosyjskie. Przypomniał także o bezdusznych metodach stosowanych przez moskiewski reżim, jak przymusowa deportacja ukraińskich dzieci z ich Ojczyzny do rosyjskiej dyktatury. "Jako członkowie Parlamentu Europejskiego mamy obowiązek powtórzyć, że stoimy po stronie Ukrainy, kontynuować nasze wsparcie, mieć oczy i uszy otwarte i zadbać o to, by milczący Zachód nie zapomniał o swoich wschodnioeuropejskich sojusznikach, stojących na pierwszej linii frontu dla naszego wspólnego bezpieczeństwa" – podkreślił.
Jednocześnie apelował, by Parlament Europejski przypomniał światu, że tyrańskie ambicje Rosji w Europie pozostają głęboko zakorzenione w jej polityce. "Jako koordynator EKR w Komisji Spraw Zagranicznych PE mogę zapewnić, że będziemy nadal naciskać na silniejsze środki dyplomatyczne, większe wsparcie humanitarne i skuteczniejsze mechanizmy monitorowania i zgłaszania zbrodni wojennych" – zobowiązał się europoseł PiS dodając, że należy kontynuować presję i zapewnić, że osoby odpowiedzialne za te okrucieństwa staną przed sądem, a Ukraina otrzyma potrzebne jej wsparcie. "Rosja Putina się nie zatrzyma, tak jak nie zatrzymała się, mimo tego, że poniosła ogromne straty na Ukrainie. Historie, które usłyszymy dzisiaj - świadectwa rodzin jeńców wojennych i spostrzeżenia ekspertów - stanowią kolejny sygnał ostrzegawczy dla naszych władz i rządów na całym świecie" – mówił europoseł i dodał, że są one żywym przykładem odporności narodu ukraińskiego w obliczu brutalnej agresji.
"Wykorzystajmy tę platformę, aby wzmocnić nasze wspólne wezwanie do sprawiedliwości, aby zapewnić, że osoby odpowiedzialne za zbrodnie wojenne zostaną pociągnięte do odpowiedzialności i potwierdzić, że Ukraina nie jest sama w walce o swoją suwerenność, pokój i bezpieczny powrót jej obrońców. Do rodzin jeńców wojennych — Wasz ból jest niewyobrażalny, ale Wasza siła jest niezwykła. Wasi bliscy nie zostali zapomniani i jesteśmy z Wami w walce o ich powrót" – podkreślił szef delegacji PiS w PE.
Po konferencji posłowie otworzyli wystawę "Polska Pierwsza z Pomocą" ("Poland First To Help"), która ukazuje polskie wsparcie Ukrainie w jej walce o niepodległość. Poseł Michał Dworczyk podkreślił, że to właśnie Polska była tym krajem, który od pierwszych godzin wspierał Ukrainę. "W tych pierwszych tygodniach i miesiącach ta pomoc nie była tak oczywista, a niektóre kraje były nawet przeciwne nałożeniu sankcji na Rosję" - zauważył polityk. Dlatego podkreślił, że jedna z części wystawy, poświęcona udziale Polaków w wojnie, jest bardzo szczególna: "Pamiętajmy, iż na wojnie z Rosjanami u boku Ukraińców walczą Polacy - zarówno obywatele Ukrainy, którzy mówią o sobie, że są Polakami, jak i polscy ochotnicy, obywatele polscy, którzy oddali krew zgodnie z hasłem »za wolność naszą i waszą«". Na wystawie poruszono również kwestie pomocy wojskowej, humanitarnej oraz wsparcia udzielanego Ukraińcom w Polsce. Całość ukazuje rzeczywistą skalę polskiego zaangażowania, które nie jest należycie dostrzegane w Europie.






