Dziś w Parlamencie Europejskim w Brukseli miało miejsce otwarcie wystawy zorganizowanej przez europosła PiS z Podkarpacia Bogdana Rzońcy pt. "Wysiedlenie i zburzenie miasta Jasła 1944". W wydarzeniu przedstawiającym tragiczną historię miasta, które zostało prawie całkowicie zniszczone w wyniku działań niemieckiego okupanta w czasie II wojny światowej, udział wzięli świadkowie tych wydarzeń, dyplomaci, samorządowcy i historycy.
Bogdan Rzońca podkreślił, że oczywistym jest, że podczas II wojny światowej to Niemcy byli katami, Polacy ofiarami i wiadomo, że Polska, jako kraj, ucierpiała najbardziej, bo "Niemcy nie tylko zabijali, ale i burzyli oraz kradli". „Lecz ta wystawa ma pokazać jeden z przypadków – miasto Jasło, gdzie mimo że praktycznie nie było działań wojennych w 1944 roku, to Walter Gentz - starosta niemiecki, który nim rządził, z nienawiści totalnie je zniszczył” - powiedział. Eurodeputowany wskazał, że przed zburzeniem wywieziono z Jasła 1002 wagony ukradzionych rzeczy z prywatnych domów oraz zakładów pracy. „Odkręcano nawet klamki, dokonywano kradzieży mebli, wkładano to do wagonów i wywieziono do kilku miast niemieckich” - poinformował.
Jak zauważył polski polityk, Jasło tak naprawdę nie otrzymało żadnej rekompensaty, choć wiadomo, kto kradł i gdzie te rzeczy zostały wywiezione. Według europosła to dodatkowo wskazuje na potrzebę dyskusji na temat rekompensat za straty wojenne, bo skoro Niemcy, tak bogaty kraj, potrafiły wielu innym krajom wynagrodzić szkody II wojny światowej, powinny uczynić to również względem Jasła i innych miast Polski.
„Nienawiść, wojna to zawsze jest barbarzyństwo, a współpraca jest wartością ponadczasową. My, jako Polska, budujemy dobre relacje z wieloma krajami na świecie, niejednokrotnie w historii walczyliśmy za wolność innych krajów. Dziś my potrzebujemy wsparcia innych narodów, bo domagamy się prawdy. Polska i Polacy byli ofiarami II wojny światowej i bardzo byśmy chcieli, by ta prawda przenikała do świadomości międzynarodowej i żeby zrozumiano, że Polska to ten kraj, który cały czas budował pokój” – przekonywał Bogdan Rzońca.
Swoją historią podzielił się świadek wydarzeń z 1944 roku, Andrzej Krupa. "Jestem zaszczycony, że mogę przekazywać historię jako jeden ze świadków zniszczenia miasta, w którym mieszkałem. Miasta, które było jednym z najładniejszych na Podkarpaciu, a które zostało zrównane z ziemią i zniszczone w 97 proc., bardziej niż Warszawa". Jak mówił świadek, miasto zostało po wojnie powoli odbudowane, niestety nigdy już nie wróciło do czasów swojej świetności.
Dyrektor Muzeum Regionalnego w Jaśle Mariusz Świątek stwierdził: "Bardzo się cieszę, że możemy tutaj, jako mieszkańcy Jasła, przypomnieć ten tragiczny dla nas fragment naszej historii, ale myślę, że jest to też ważna lekcja. Historia zawsze jest lekcją życia i ta historia, którą przeżyło miasto Jasło, jest lekcją dla całej Europy i dla całego świata".
Jak mówił, sama wystawa została oparta na dokumentach i fotografiach, które zgromadzili mieszkańcy Jasła i żyjący jeszcze świadkowie, którzy dzielą się wspomnieniami z tych tragicznych wydarzeń. "Jej celem było pokazanie tego, do czego prowadzi wojna, każda wojna. Bo wszystkie wojny to tragedia dla ludzi, tragedia dla ich osiągnięć i planów" - dodał. Dyrektor Muzeum mówił, że merytoryczny wkład do wystawy zapewnił odział IPN w Rzeszowie, a można na niej zobaczyć najciekawsze obiekty architektoniczne, które istniały w mieście - kościoły, klasztory, które funkcjonowały w Jaśle do 1944 roku, a potem zostały bestialsko zniszczone. "Nie ocalała nawet żadna latarnia miejska. Do tego stopnia ten szał niszczenia był zrealizowany" – zaznaczył. Jak podkreślił, oprócz zniszczeń materialnych największa była tragedia ludzka. "Osoby, które całymi latami, często pokoleniami pracowały na to, żeby żyć, funkcjonować w tym mieście, planowały tam swoją przyszłość, nagle zostały tego wszystkiego pozbawione. Zostały wypędzone, a ich majątek rozgrabiony, roztrwoniony. Musieli swoje życie zaczynać od nowa" - przypomniał Mariusz Świątek.
Głos zabrał także Ryszard Pabian, burmistrz Jasła, który stwierdził: "To niezwykle ważny dla nas dzień, kiedy tę tragiczną historię naszego miasta możemy pokazać w Parlamencie Europejskim". Jak mówił, podczas wydarzania padło sformułowanie "małe miasto". "Tak, małe miasto być może obszarowo, czy w odniesieniu do liczby mieszkańców, ale wielkie miasto siłą jego mieszkańców i ich determinacją, do tego by je – mimo, że zostało zupełnie zrujnowane w czasie II wojny światowej - na nowo odbudować" – stwierdził samorządowiec przypominając, że już następnego dnia po wyzwoleniu w jego ruinach pojawili się mieszkańcy i postanowili, że dalej w tym miejscu Jasło ma funkcjonować. "Być może, gdyby nie to barbarzyństwo starosty jasielskiego Waltera Gentza, przez które zostało doprowadzone do ruiny, nasze miasto byłoby dziś jeszcze piękniejsze. Ale wierzę, że dzięki determinacji mieszkańców Jasło nadal będzie się rozwiać" – dodał.
Starosta jasielski Adam Pawluś mówił, że to wielki zaszczyt, że wystawa może być zaprezentowana w Brukseli, w Parlamencie Europejskim i podziękował Bogdanowi Rzońcy za jej organizację. Starosta odniósł się do sylwetki Waltera Gentza, który doprowadził do tej tragedii. „Był prawnikiem, członkiem nazistowskiej partii i osobiście wykonywał wyroki – strzelał zarówno do Polaków, jak i do Żydów. Człowiek wykształcony, który po wojnie pełnił ważne funkcje w administracji rządowej i nie dotknęła go kara. Gdy pod koniec lat 60. wszczęto postępowanie, popełnił samobójstwo” - opowiadał.
Dariusz Iwaneczko, dyrektor Oddziału IPN w Rzeszowie przedstawił dokument przygotowany przez Ministerstwo Prac Kongresowych pod kierownictwem ministra Mariana Seydy w Londynie w 1944 roku i uchwalony przez rząd polski – jedyny prawomocny rząd polski w tamtym okresie, przedstawiający tezy w sprawie odszkodowań gospodarczych od Niemiec, uchwalone przez Radę Ministrów w dniu 5 października 1944 roku. „W tym dokumencie czytamy między innymi: ustanowienie dotychczasowych traktatów pokojowych przewiduje następujące koncepcje gospodarczych świadczeń pokonanego na rzecz zwycięzcy: świadczenia w charakterze trybutu, zwrot kosztów wojny, odszkodowanie za szkody i straty poniesione w skutek wojny” - przekazał.
Przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej stwierdził, że dokument ten ma szczególne znaczenie w kontekście dzisiejszej wystawy mikrohistorii dotyczącej Jasła, które zostało niemal kompletnie zniszczone. Jak zauważył, mieszkańcy bardzo cierpieli z tego tytułu i już nigdy nie byli w stanie odbudować swojego dorobku materialnego, ale także duchowego, który utracili w latach wojny. „Gdybyśmy dziś nie przypominali o tym, gdyby dziś rząd polski oraz społeczność międzynarodowa nie domagała się realizacji tych tez, które zostały uchwalone w 1944 r., byłby to grzech zaniechania wobec obywateli Jasła i obywateli Polski” – podkreślił Dariusz Iwaneczko.
Ambasador RP w Królestwie Belgii Rafał Siemianowski zaznaczył: "Jednym z ważnych przesłań tej wystawy jest to, żeby myśląc o przyszłości nie zapominać i wyciągać wnioski z przeszłości. Także z tej trudnej przeszłości. Świadkowie tych trudnych lat XX wieku niestety odchodzą, ale naszym obowiązkiem jest o tych najtrudniejszych, najstraszniejszych i najmroczniejszych chwilach historii Europy przypominać, także tutaj, w Brukseli". Dyplomata zapewnił, że polska placówka przywiązuje dużą wagę do kwestii historycznych, "bo Belgia, podobnie jak Polska, była ofiarą niemieckiej agresji i to też tworzy kontekst do tego, abyśmy na terenie Królestwa Belgii wspólne działania przypominające o II wojnie światowej podejmowali ".
Tomasz Szatkowski, ambasador RP przy Kwaterze Głównej NATO mówił, że często padają stwierdzenia, że "żyjemy w jednej zjednoczonej Europie, jesteśmy w jednym sojuszu, także z państwami, które były okupantami naszego kraju, i w związku z tym trzeba zapomnieć o tym, co było kiedyś i budować przyszłość". "Pokój wymaga pojednania, a pojednanie wymaga prawdy" – podkreślił, przypominając, że Polacy przez wiele dekad mieli pewne problemy z pokazaniem tej prawdy i ze spełnieniem pierwszego warunku pokoju. "Wykorzystywano fakt, że Polska była za żelazną kurtyną do tego, żeby nie informować w pełni o tym, co się działo na terenie naszego kraju, o rozmiarze tragedii" – mówił ambasador dodając, że w ostatnim czasie państwo polskie nadrabia te zaległości i zostały zebrane plany dotyczące całości strat państwa polskiego. "Po pierwsze, informujemy o tym, a po drugie, staramy się to jakoś uregulować, po to, żeby uczynić w przyszłości to pojednanie prawdziwym" – mówił. "Ktoś kiedyś powiedział, że jedna ludzka śmierć to jest tragedia, a miliony ludzkich śmierci to jest statystyka. Tak samo jest ze stratami wojennymi. W tym sensie pokazywanie takich jednostkowych przypadków, które są szokujące, jest bardzo ważne, żeby właśnie zilustrować tę tragedię, uczynić ją bardziej zrozumiałą dla każdego odbiorcy. Powinniśmy się wszyscy uczyć i wyciągać właściwe wnioski. Prawda nas wyzwoli" - zaznaczył.