Dziś w Brukseli z inicjatywy europosła PiS Arkadiusza Mularczyka miała miejsce konferencja pt. "Quo Vadis Albania. Między demokracją a autorytaryzmem". Wydarzenie koncentrowało się na omówieniu stanu demokracji i uczciwości wyborów w Albanii i szerzej rozumianym regionie Bałkanów Zachodnich.
Arkadiusz Mularczyk mówił, że "nie można mówić szczerze o demokratycznych wyzwaniach Albanii bez jednoczesnego uznania szerszego kryzysu standardów demokratycznych i zaufania, który dotyka całą przestrzeń europejską".
Zwrócił uwagę na kwestie, które "powinny być oczywiste, ale niestety często pozostają niewypowiedziane", jak problem zmierzchu demokracji, presji politycznej i manipulacji instytucjami wśród krajów kandydujących do UE. Zauważył także, że są to problemy, z którymi mierzy się również sama Unia Europejska— czasami w coraz bardziej widoczny i niepokojący sposób. Przypomniał w tym kontekście, że instytucje europejskie, a w szczególności Komisja Europejska, zaczęły w ostatnich latach ingerować w krajowe procesy polityczne w sposób, który podnosi poważne pytania o neutralność i poszanowanie suwerenności. "Powiedzmy sobie jasno: żaden niewybieralny organ — bez względu na to, jak silny — nie powinien mieć prawa do wpływania na procesy wyborcze ani manipulowania nimi w suwerennych państwach demokratycznych" – podkreślił Mularczyk wskazując na przykład niedawnych wyborów w Rumunii, czy sytuacji we Francji i Włoszech, a także ingerowanie w wewnętrzne sprawy Polski za czasów rządów PiS.
"To głęboko niepokojące. Wybory są kamieniem węgielnym demokracji. Są najczystszym wyrazem woli ludzi" – podkreślił dodając, że "jeśli obywatele mają zachować zaufanie do instytucji demokratycznych, to instytucje te muszą pozostać bezstronne, szanujące wybory narodowe i całkowicie oddzielone od rywalizacji wyborczej". "Wszelkie próby wpływania przez struktury UE na wyniki — bezpośrednio lub pośrednio — podważają samą legitymację projektu europejskiego" – przekonywał Mularczyk wskazując, że właśnie to ma miejsce obecnie w Albanii, w której "panuje alarmujący trend zachowań, które są sprzeczne z zasadami pluralizmu politycznego i równych szans".
Inicjator wydarzenia szczegółowo opisał sytuację w Albanii, gdzie traktowanie opozycji, szczególnie Demokratycznej Partii Albanii — jednej z głównych sił centroprawicowych w kraju — "stawia poważne pytania o stan demokracji", a rządząca od lat Partia Socjalistyczna pod przewodnictwem premiera Ediego Ramy systematycznie dąży do marginalizacji sprzeciwu, konsolidacji władzy i kontrolowania narracji politycznej.
Mówił, że jaskrawym przykładem tego był bojkot wyborów lokalnych w 2019 r. przez opozycję. "Tego bojkotu nie należy postrzegać jako oznaki słabości lub wycofania. Była to desperacka i uzasadniona próba zwrócenia międzynarodowej uwagi na manipulację procesem demokratycznym" –stwierdził Mularczyk wskazując, że w efekcie prawie cała władza lokalna znalazła się w jednych rękach - Partia Socjalistyczna ogłosiła zwycięstwo w 60 z 61 gmin. "To nie jest oznaka politycznego konsensusu — to oznaka politycznego zawładnięcia" – stwierdził.
Europoseł PiS mówił, że problemy sięgają jednak głębiej – obejmując nękanie, zastraszanie i wykluczanie członków opozycji, jak np. w przypadku byłego premiera Saliego Berishy, który został poddany sankcjom motywowanym politycznie i próbom uciszenia. Jak przekonywał polityk PiS, fragmentacja opozycji, często cytowana przez analityków, nie jest organiczna — jest wynikiem celowych strategii kierowanych przez państwo, mających na celu osłabienie każdej poważnej alternatywy dla obecnego rządu. "Tak nie powinna funkcjonować demokracja — zwłaszcza w kraju aspirującym do członkostwa w Unii Europejskiej" - podkreślił europoseł mówiąc, że jest to wręcz - z punktu widzenia fundamentalnych europejskich wartości — wolności słowa, pluralizmu politycznego, równości wobec prawa – "sytuacja nieakceptowalna". "UE nie może przymykać oczu na te naruszenia. Nie możemy stosować jednego standardu do państw członkowskich, a innego do kandydatów. I z pewnością nie możemy udawać, że Albania znajduje się na jasnej, uczciwej i wiarygodnej ścieżce do przystąpienia do UE, jeśli demokratyczne pole gry pozostaje tak przechylone na jedną stronę" – podkreślił.
Arkadiusz Mularczyk zaznaczył: "Jako poseł do Parlamentu Europejskiego z Polski, reprezentujący partię Prawo i Sprawiedliwość, wyrażam moją pełną i niezachwianą solidarność z albańską opozycją". Jak podkreślił, Demokratyczna Partia Albanii i inne siły antyrządowe muszą mieć zapewnioną przestrzeń do działania, prowadzenia kampanii i swobodnego uczestnictwa w procesie politycznym. "Ich głosy są niezbędne — nie tylko dla zachowania równowagi, ale dla zdrowia albańskiej demokracji jako całości" – dodał polski polityk wzywając instytucje UE do znacznie dokładniejszego monitorowania sytuacji w Albanii i do wypowiadania się przeciwko wszelkim naruszeniom norm demokratycznych. "Przymykanie oczu dla dobra stabilności lub wygody geopolitycznej byłoby zdradą naszych podstawowych wartości" – podkreślił.
Europoseł PiS zauważył także, że Unia Europejska nie może wymagać od krajów kandydujących standardów, których sama nie jest gotowa przestrzegać. "Ale wy również zasługujecie na jasność, uczciwość i zaangażowanie z naszej strony. I zasługujecie na jasną i realistyczną ścieżkę do członkostwa" – zaznaczył.
Przypomniał, że Polska od dawna jest silnym zwolennikiem integracji Bałkanów Zachodnich z UE. "Wierzymy, że rodzina europejska będzie kompletna tylko wtedy, gdy Wasze kraje zostaną przyjęte do wspólnoty — nie jako członkowie drugiej kategorii, ale jako pełnoprawni i równi partnerzy" - dodał. Mularczyk wspomniał także, że za rządów Zjednoczonej Prawicy Polska była jednym z najbardziej aktywnych uczestników Procesu Berlińskiego. "Wierzyliśmy w budowanie partnerstw, a nie hierarchii. Wierzyliśmy w pomaganie krajom w reformach — a nie w karanie ich z powodów politycznych" – dodał.
Jednakże, jak zauważył, droga do członkostwa w UE staje się coraz bardziej niejasna, dodawane są kolejne to wymagania i podnoszonych jest coraz więcej barier technicznych. "Proces ten stał się mniej kwestią wspólnych wartości, a bardziej przesuwania słupków. A to tworzy niebezpieczną próżnię, bo gdy społeczeństwa zaczynają wierzyć, że członkostwo w UE jest odległym, nieosiągalnym celem — gdy meta jest coraz bardziej odsuwana — tracą wiarę. Nie tylko w Brukselę, ale w samą demokrację. Stają się rozczarowani. A w tę przestrzeń wkracza niestabilność, frustracja, a nawet ekstremizm" – stwierdził Mularczyk podkreślając, że nie można do tego dopuścić — ani w Albanii, ani na Bałkanach, ani nigdzie w Europie. "Dlatego dziś apeluję do europejskich instytucji i innych państw członkowskich: przywróćmy wiarygodność procesowi rozszerzenia. Podtrzymujmy prawdziwe standardy demokratyczne — w kraju i za granicą. Wspierajmy, a nie sabotujmy demokratyczną opozycję. Traktujmy Albanię i jej mieszkańców z szacunkiem i uczciwością, na jakie zasługują" – apelował.
"Nie ma demokracji bez prawdziwego wyboru. Nie ma legitymacji bez uczciwych wyborów. Nie ma europejskiej przyszłości bez uczciwego partnerstwa.
Tak dla demokracji. Tak dla odpowiedzialności. Tak dla europejskiej przyszłości dla Albanii zbudowanej na zaufaniu, przejrzystości i wzajemnym szacunku" – podkreślił.


