Free cookie consent management tool by TermsFeed
18 grudnia 2024

Eurodeputowani EKR: „Wolność słowa jest podstawą każdego systemu demokratycznego i nie można jej cenzurować w mediach społecznościowych”

Eurodeputowani EKR: „Wolność słowa jest podstawą każdego systemu demokratycznego i nie można jej cenzurować w mediach społecznościowych”

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu podczas ostatniej w tym roku sesji plenarnej odbyła się debata pt. "Wprowadzanie w błąd i dezinformacja na platformach mediów społecznościowych, takich jak X i Tiktok, oraz powiązane z tym zagrożenia dla uczciwości wyborów w Europie". W dyskusji udział wzięli eurodeputowani EKR Patryk Jaki, Maciej Wąsik, Piotr Müller, Kosma Złotowski oraz Adam Bielan.

 

Patryk Jaki odniósł się do bezprecedensowej decyzji Sądu Konstytucyjnego w Rumunii o anulowaniu pierwszej tury wyborów prezydenckich z powodu rzekomego użycia przez jednego z kandydatów - Călina Georgescu, nieprzejrzystych i naruszających ordynację wyborczą technologii cyfrowych oraz sztucznej inteligencji w prowadzeniu kampanii. Zaznaczył przy tym, że sam nigdy nie zagłosowałby na takiego kandydata, ale sympatie polityczne nie mogą być powodem do unieważnienia głosowania.

Eurodeputowany poinformował, że Georgescu jest oskarżony o to, że wynajął agencję do udostępniania materiałów w Internecie. Stwierdził, że jest to częsta praktyka stosowana w polityce. „Niech każdy, kogo grupa polityczna nigdy tego nie zrobiła, podniesie rękę” - mówił przypominając, że algorytmy na Facebooku nagminnie promują lewicowe treści, jednocześnie blokując te prawicowe. „W rzeczywistości, gdybyśmy mieli anulować wybory na podstawie poparcia konkretnych mediów, które są w Europie w 80 proc. lewicowe, to powinniśmy anulować wybór prawie wszystkich rządów w Europie” - zauważył polski polityk. Zaznaczył przy tym, że oskarżenia o zewnętrzną pomoc Georgescu, nie są poparte żadnymi dowodami.

„Czy zapomnieliście, jak nielegalnie angażowaliście się w wybory w Polsce i innych krajach, aby wesprzeć swoich kandydatów?” - pytał polityków obecnych na sali plenarnej Patryk Jaki. Nadmienił, że posunęli się oni nawet do tego, że nielegalnie zablokowali fundusze europejskie, aby ich wesprzeć. W tym kontekście za absurdalne uznał pociąganie innych do odpowiedzialności za ingerencję w wybory krajowe. „Nie ma znaczenia, ile razy powtórzycie słowo »demokracja« na wszystkie możliwe sposoby. Nienawidzicie demokracji, ludzi, odmiennych poglądów i wolności, a kochacie tyranię. Dlatego to jest walka o coś o wiele większego. To jest walka o wolność europejskich obywateli” - komentował europarlamentarzysta.

 

Maciej Wąsik stwierdził, że uczciwość wyborów w Europie jest zagrożona i wskazał, że głównym źródłem zagrożenia nie jest dezinformacja płynąca z mediów społecznościowych, lecz działalność Komisji Europejskiej ingerująca w wewnętrzne sprawy państw członkowskich m.in. poprzez dezinformację. Za najbardziej jaskrawy przykład podał działalność komisarza Reyndersa, oskarżonego o pranie brudnych pieniędzy. „Pamiętacie raporty Reyndersa atakujące Polskę i atakowanie przez niego używania systemu Pegasus przez europejskie służby?” - pytał zebranych na sali eurodeputowany i stwierdził, że belgijski polityk najwidoczniej obawiał się o swoją bezkarność. Wąsik przypomniał również niedawną wizytę Didiera Reyndersa w Polsce, podczas której chwalił on rząd Tuska za rzekome "przywracanie praworządności". Zauważył, że unijny komisarz nie dostrzegł bezprawnie przejętych w Polsce mediów, bezprawnej czystki w prokuraturze, nieuznawania wyroków Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, czy łamania prerogatyw prezydenta. Dodał, że działalność Komisji Reyndersa, także w sprawie KPO, była bezprawnym wpływaniem na politykę w Polsce. „Dziś w Polsce, posłuszna rządowi Państwowa Komisja Wyborcza odebiera finansowanie największej partii opozycyjnej” - poinformował europoseł PiS. Wyjaśnił, że robi to wbrew wyrokowi Sądu Najwyższego, rękami m.in. polityka Ryszarda Kalisza, powołanego do PKW przez koalicję Tuska. Zaznaczył, że to on reprezentował przez rządami firmy z rosyjsko-białoruskiej listy sankcyjnej oraz oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji, także w Parlamencie Europejskim. Stwierdził, że to są ogromne zagrożenia dla demokracji i apelował do europarlamentarzystów, żeby „nie byli na nie ślepi”.

 

Piotr Müller przypomniał, że wolność słowa to podstawa każdego systemu demokratycznego. "A ja mam wrażenie, że na tej sali są ludzie, którzy by chcieli naruszyć fundamenty demokracji właśnie naruszając wolność słowa - w tym wypadku wolność słowa w Internecie” - mówił. Stwierdził, że Komisja Europejska, instytucje unijne, czy przedstawiciele lewicy nie mogą działać w taki sposób i prewencyjnie zakazywać pewnych treści. „Musimy zapewnić wolność słowa, wolność wypowiedzi w różnych warunkach” - powiedział. Europoseł PiS przekonywał, że walka z dezinformacją powinna opierać się na działaniach edukacyjnych, wskazywaniu, w jaki sposób należy z nią walczyć i tym jak tłumaczyć fake newsy, które się pojawiają. „Nie idźcie instrumentami cenzury, którą niestety bardzo dobrze znamy z czasów komunistycznych w Polsce” - apelował polski polityk.

 

Kosma Złotowski stwierdził: "Próby wpływania na wyniki wyborów w Europie przez naszych wrogów nie są nowym problemem. Internet sprawia, że jest to po prostu łatwiejsze niż kiedykolwiek". Jak mówił, są narzędzia by z tym walczyć, znane jest też działanie rosyjskiej dezinformacji. "Służby państwowe muszą być skuteczniejsze w tym, do czego zostały powołane" - podkreślił.

Zauważył, że istnieje jednak pokusa, której ulega wielu, polegająca na tłumaczeniu »dezinformacją« każdej porażki. Wskazał, że młodzi politycy, dopiero rozpoczynający swoje kariery, potrafią umiejętnie korzystać z mediów społecznościowych i budzą tym zazdrość, w reakcji na co próbuje się używać tego hasła jako pretekstu do zwalczania politycznych rywali.

"Od wyroków demokratycznych nie ma odwołania. Obawy przed zagraniczną ingerencją w wybory nie mogą dawać prawa do unieważniania ich wyników bezpodstawnie. To, że wynik wyborów jest niezgodny z oczekiwaniami, to także, a czasem przede wszystkim, wina przegranego" – mówił polityk.

 

„Rozmawiając o kampaniach dezinformujących przed rozmaitymi wyborami w Europie w ostatnim czasie, trzeba pamiętać, że w ostatnich dniach wyszły dowody na to, że Rosjanie próbowali ingerować w kampanię wyborczą przed wyborami parlamentarnymi w Polsce w październiku 2023 roku” - mówił Adam Bielan. Zauważył, że informacje te pojawiły się w liberalnych mediach. „Gazeta Wyborcza, którą trudno oskarżać o współpracę z partią Prawo i Sprawiedliwość, opublikowała dowody na to, że prawdopodobnie rosyjscy hakerzy rozesłali nawet kilkaset tysięcy smsów, które miały zaatakować rządzące wtedy Prawo i Sprawiedliwość” - poinformował polski polityk.

Podał także przykład firm zarejestrowanych w Estonii i na Węgrzech, w których organizowano kampanię zmierzającą do zwiększenia frekwencji w wyborach. Wskazał przy tym na spoty w mediach społecznościowych, które atakowały przede wszystkim rządzące konserwatywne ugrupowanie. Dodał, że przecież to właśnie to ugrupowanie skończyło z błędną polityką resetu z Władimirem Putinem i niosło największą pomoc walczącej Ukrainie. „Czy to był przypadek, że Rosjanie atakowali rząd Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami parlamentarnymi?” - pytał Adam Bielan i apelował o "mniej hipokryzji w tej Izbie i przyjrzenie się faktom".

Włocławski fajans zaprezentowany w Parlamencie Europejskim
26 czerwca 2026 Włocławski fajans zaprezentowany w Parlamencie Europejskim
Tobiasz Bocheński: „Europa musi na nowo przemyśleć politykę klimatyczną i odzyskać konkurencyjność”
4 czerwca 2026 Tobiasz Bocheński: „Europa musi na nowo przemyśleć politykę klimatyczną i odzyskać konkurencyjność”
UE wzmacnia wsparcie dla Ukrainy: debata o kluczowym mechanizmie inwestycyjnym w Parlamencie Europejskim
2 czerwca 2026 UE wzmacnia wsparcie dla Ukrainy: debata o kluczowym mechanizmie inwestycyjnym w Parlamencie Europejskim