Parlament Europejski dyskutował dziś w Strasburgu nad trwającymi wysłuchaniami na mocy art. 7 ust. 1 TUE dotyczącymi Polski i Węgier. W imieniu grupy EKR w debacie wypowiedzieli się europosłowie Patryk Jaki, Jadwiga Wiśniewska, Anna Zalewska, Beata Kempa, Beata Mazurek i Bogdan Rzońca.
"Rosja, tak samo jak do Ukrainy, ma roszczenia do Polski. I myślę, że na Kremlu muszą mieć niezły ubaw kiedy widzą, jak Niemcy rękami Unii Europejskiej atakują Polskę, która najbardziej pomaga Ukrainie" – powiedział Patryk Jaki. Eurodeputowany stwierdził, że Polska jest karana za to, że nie chce ślepo naśladować krajów Zachodu, które często wykazują się obojętnością na los Ukrainy. Jak przekazał, odcięcie od Rosji kosztowałoby każdego Niemca najwyżej 80 euro miesięcznie, jednak Niemcy nadal odmawiają tego posunięcia. "Obiecaliście Ukrainie broń i obiecaliście bezpieczeństwo. Nie dotrzymaliście tej obietnicy. I my mamy kopiować to łajdactwo? Czy może proputinowski rajd w Berlinie, który nigdzie indziej się nie zdarzył? To to ma być dla nas wzorem?" – dopytywał polski polityk i stwierdził, że efekty postępowania Zachodu widoczne są dziś, chociażby w Buczy. "Ale zrobiliście coś. Zrobiliście minutę ciszy. Bo to jest przecież dużo łatwiejsze niż odcięcie Nord Stream. Wy już przegraliście, bo moralnie jesteście po stronie zła" - mówił.
Jednak, jak wskazał polski polityk, są narody w Europie, którym los Ukraińców nie jest obojętny. "Takie kraje jak Polska, która bardzo dobrze wie, co dzisiaj Ukraińcy przeżywają, dlatego że w Polsce żyją jeszcze ludzie, którzy bardzo dobrze pamiętają jak Niemcy palili dzieci w piecach, pamiętają rzeź Woli, pamiętają ludobójstwo w Warszawie i w całym kraju, za które do dzisiaj Niemcy nic nie zapłaciły" – przekazał europoseł i dodał, że właśnie ten kraj chce dziś być arbitrem moralności i pouczać wszystkich co znaczy praworządność. "Może i macie dzisiaj więcej pieniędzy i cwaniactwa, ale nie macie tego, co jest konieczne, aby przewodzić Europie. Nie jesteście w stanie poświęcić nic, aby bronić dobra. Gdybyście tyle czasu poświęcili, co na sankcje nakładane na Polskę, sankcjom na Rosję, dzisiaj Ukraina byłaby już uratowana" – zakończył Patryk Jaki.
Jadwiga Wiśniewska mówiła, że po raz kolejny Polska jest atakowana na forum Parlamentu Europejskiego, ale tym razem następuje to w szczególnym momencie – w czasie agresji rosyjskiej na Ukrainę. "To Polska, która przyjęła 2,5 miliona uchodźców jest najbardziej zaangażowana w niesienie pomocy obywatelom Ukrainy. Nawet te okoliczności nie powstrzymały państwa od przeprowadzenia kolejnego seansu nienawiści i bezprawnego atakowania Polski, która dziś broni honoru Europy" - zauważyła.
Eurodeputowana stwierdziła, że wielu debatujących powtarza hasła żywcem wyjęte z propagandy putinowskiej . Zwróciła uwagę, że: "Polska uczestniczyła już w pięciu wysłuchaniach w Radzie w ramach art. 7. Wszystkie kwestie zostały wyjaśnione. Czas na zakończenie tej procedury" – podkreśliła europosłanka i podsumowała, że jeśli chodzi o blokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy dla Polski, to jest to nie tylko bezprawne, a i w obliczu wojny na Ukrainie i kosztów, jakie ponosi Polska utrzymując obywateli Ukrainy - niemoralne.
Anna Zalewska wskazała, że to rzeczywiście duża odwaga, by prezydencja francuska prowadziła dyskusję o Polsce w kontekście art. 7. "Przecież dzisiaj to o Francji powinniśmy rozmawiać, o tym narodzie, o tym państwie, które od 2014 roku mimo embarga sprzedawało broń do Rosji. To kraj, którego firmy nie widzą powodu, żeby wycofać się z rynku rosyjskiego" - podkreśliła.
Europosłanka przypomniała, że kilka dni temu Janina Ochojska, powiedziała że jej ugrupowanie robi wszystko w Parlamencie Europejskim, żeby Polska nie otrzymała pieniędzy i stwierdziła, że to właśnie jest źródło blokowania Funduszu Odbudowy, warunkowości, debaty o Rzeczypospolitej w kontekście fake newsów, półprawd, nieprawd czy tytułów gazetowych. "Polska to nie tylko przyjęcie 2,5 miliona uchodźców. To 200 tysięcy dzieci i młodzieży w systemie edukacji. To otwarty system służby zdrowia, to otwarty rynek pracy, to pociągi, które za darmo przewożą Ukraińców do Polski. To 7 miliardów złotych z budżetu na to, żeby dofinansować obywateli, którzy oddali w poczuciu ogromnej odpowiedzialności za los całej Unii Europejskiej, nie tylko Rzeczypospolitej, nie tylko Ukrainy, swoje domy, swoje mienie, swoje pieniądze" – informowała Anna Zalewska i dodała, że jednoczesne opowiadanie o tym, że Polska ma znaleźć środki w funduszach niewykorzystanych jest po prostu nieodpowiedzialne.
Beta Kempa mówiła, że dzisiejszy dzień jest dowodem na to, jak umiera Europa Schumana. Przypomniała, że Europa i cały projekt europejski powstały na gruzach II wojny światowej po to, żeby więcej nie było wojny. "A od 2015 do 2020 roku państwa UE wydały ponad tysiąc licencji na eksport sprzętu wojskowego do Rosji o wartości około 346 mln euro. To dziś jest prezent dla Putina – ta debata, te licencje i inne dostarczenia broni" – przekonywała europosłanka.
Jak zauważyła polska polityk, Polska jest dumnym narodem i nie podda się eurodyktatowi. Dodała, że rząd Zjednoczonej Prawicy wygrał wybory osiem razy z rzędu i to się w Unii nie podoba, co potwierdził dziś m.in. Andrzej Halicki. "Po co jest to działanie? Żeby obalić w Polsce konserwatywny rząd, rząd wartości. Krzyczycie dziś, żeby nie dać Polsce środków - to znaczy, że nie chcecie ich przekazać społeczeństwu, które szeroko otwarło drzwi dla Ukrainy – wstydźcie się" – powiedziała Beata Kempa.
Beata Mazurek przypomniała słowa byłej ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher, która przyznała, że problemy z praworządnością w Polsce były efektem rosyjskiej dezinformacji, którą zarówno Unia jak i Ameryka przyjmowały bezkrytycznie i Polskę należy przeprosić. "Wy, nie dość, że Polski nie przepraszacie, to organizujecie kolejną debatę, którą wpisujecie się w dezinformację rosyjską. Tyle mówicie o Ukrainie, a osłabiacie Polskę wspomagając Rosję. Polskę, która tej Ukrainie pomaga najbardziej" – powiedziała eurodeputowana. Jak zauważyła, Unia robi to konsekwentnie od dawna mimo tego, że wyszło na jaw, iż nawet po aneksji Krymu, Zachód sprzedawał broń rzeźnikowi Putinowi, który dzisiaj dokonuje nią ludobójstwa.
Europosłanka zwróciła się do obecnej na sali komisarz Very Jurovej, która powiedziała, że UE była zbyt naiwna wobec reżimu Putina. "A teraz, w tej naiwności ufacie opozycji i środowiskom lewicowym w sprawie przyznania środków na odbudowę Polski, łącząc to bezprawnie z mechanizmem warunkowości, mimo iż nie macie traktatowej kompetencji do tej ingerencji" - przekonywała. Beata Mazurek mówiła też, że porozumienie w sprawie budżetu nie może być wykorzystywane do wywierania presji politycznej i szantażowania państw członkowskich, bo w konsekwencji działania te prowadzą do narzucenia nadrzędności prawa europejskiego nad państwowym.
"Droga władzo tego Parlamentu, tej Unii Europejskiej. Bardzo słabo wypadliście dzisiaj w ataku na Polskę i na Węgry" – zauważył Bogdan Rzońca. Jak wskazał europoseł, PE kompletnie nie ma argumentów ani wiedzy o polskim systemie prawnym.
Rzońca przypomniał, że Polska przyjęła 2.5 miliona dzieci i matek ukraińskich, z polskiego budżetu przekazano 8 miliardów złotych na pomoc dla tych ludzi, a PE pojęcie 'humanitaryzm' chce przykryć jakimś mglistym pojęciem praworządności, której sam nie potrafi zdefiniować. "Ani waszymi pieniędzmi nas nie przestraszycie, ani Polski nie kupicie. Bo dla nas najistotniejszy jest ten honor, który wypływa z istoty Unii Europejskiej i istoty wolnych krajów, suwerennych narodów. My się was nie boimy, a wy nie macie argumentów" – podkreślił eurodeputowany.