Dziś w Strasburgu europosłowie omawiali dzisiejszą decyzję Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie wniosku o unieważnienie rozporządzenia, które wiąże wydatkowanie funduszy unijnych z przestrzeganiem zasad państwa prawa. W dyskusji z udziałem odpowiedzialnego za budżet komisarza Johannesa Hahna, udział wzięli europosłowie EKR Patryk Jaki, Beata Szydło, Joachim Brudziński, Jadwiga Wiśniewska, Zdzisław Krasnodębski and Beata Kempa.
Patryk Jaki stwierdził: „Mówiliście, że chodzi o ochronę pieniędzy. No to pytanie jest takie - dlaczego Panie Komisarzu wysłaliście list do Polski, skoro w waszych własnych rankingach Polska jest na szczycie państw, które najuczciwiej wydatkują pieniądze, a nie wysłaliście go np. do Czech, kiedy poprzedni premier sam sobie przyznawał pieniądze europejskie? To wam najwyraźniej już nie przeszkadzało, bo był z waszych grup politycznych”. Europoseł EKR przypomniał, że spór w istocie dotyczy oskarżenia Polski o upolitycznienie wyboru sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa. „Ale przecież Polska wybrała wasz system - Zachodni, europejski. W Hiszpanii Parlament wybiera, tak jak w Polsce, sędziów do Rady większością 3/5 głosów i nikomu to nie przeszkadza. W podobnej sytuacji są Niemcy, gdzie sędziowie nie mają nic do powiedzenia i to politycy decydują, kto może zostać sędzią” – przypomniał Jaki. Europoseł mówił, że w odpowiedzi na te argumenty przytaczany jest fragment z analizy Komisji Weneckiej, gdzie jest napisane, że niektóre państwa mogą to robić, bo mają „lepszą kulturę i lepsze tradycje”. „Czyli mówiąc w skrócie uważacie, że są narody lepsze i gorsze. I ciekawe jak to łączycie z artykułem 4 Traktatu o UE, który stanowi że: „Unia szanuje równość wszystkich państw członkowskich”?” – zastanawiał się polityk i apelował: „Zejdźcie z tej drogi podziałów na lepszych i gorszych, bo do niczego to was nie doprowadzi, a tylko będzie niszczyło Unię Europejską od środka”.
Beata Szydło mówiła, że Polska zajmuje się tym, co w tej chwili jest najważniejsze dla mieszkańców Europy, czyli bezpieczeństwem. „I tego bezpieczeństwa, również Waszego, broni. Broni przed Putinem, któremu m.in tutaj, w tej Izbie, pozwalano na realizację Nord Stream 2, któremu oddano bezpieczeństwo energetyczne Europy. Warto o tym przypominać, bo to są realne troski Europejczyków w dniu dzisiejszym” - stwierdziła.
Była szefowa polskiego rządu przypomniała, że Unia Europejska powstała jako Wspólnota wolnych, niezależnych, suwerennych państw, które chcą ze sobą współpracować na podstawie Traktatów, które podpisały. „I to demokratycznie wybrane rządy tych państw mają mandat do podejmowania decyzji o przyszłości Europy i o tym, co w Unii Europejskiej się dzieje” – podkreśliła. Szydło mówiła, że wobec tego nasuwa się pytanie, co oznacza to orzeczenie TSUE i w jakim kierunku zmierza Unia Europejska. „Czy decyzje będą podejmować suwerenne państwa członkowskie, czy unijni biurokraci, którzy chcą kształtować Unię według własnych reguł?” – zastanawiała się.
Joachim Brudziński zauważył, że wyrok TSUE potwierdza niebezpieczną tendencję instytucji unijnych do rozszerzania przepisów prawa poza Traktaty unijne. „Tego typu działania należy odebrać negatywnie – to niebezpieczna tendencja, która może powodować brak pewności przepisów prawa w ramach UE” – uważa polski polityk. Zdaniem europosła widoczne jest to choćby w komentarzach tych europosłów, którzy w tej sprawie próbują dzisiejsze orzeczenie ETSu rozszerzać na „ideologiczne i polityczne szarże wobec tych państw, w których rządzą partie spoza obecnego establishmentu”. „Zamiast wywierać nieuprawnione naciski na Komisję Europejską i występować z tymi pełnymi emfazy i politycznego i politycznego zacietrzewienia tyradami, wczytajcie się Państwo w uzasadnienie dzisiejszej decyzji ETSu” – apelował Brudzński tłumacząc, że zapisano w nim expressis verbis, że przewidzianą procedurę można zainicjować tylko wtedy, gdy istnieją „uzasadnione dowody, że naruszanie zasad prawa wpływa lub stwarza poważne ryzyko wpływu w sposób wystarczająco bezpośredni na należyte zarządzanie finansami w ramach budżetu Unii lub na ochronę interesów finansowych”. „A Polska jeżeli chodzi o wydatkowanie funduszy UE jest na samym szczycie państw, wobec których nie ma żadnych zastrzeżeń” – zaznaczył polityk.
Zdaniem Jadwigi Wiśniewskiej trudno skomentować wszystkie nieprawdy i kłamstwa, które padły podczas debaty. Odniosła się do jednego, do kłamstwa prawnego: „Otóż pragnę powiadomić, że względem Polski nie został uruchomiony art. 7, a nawet nie stwierdzono ryzyka naruszenia tego artykułu przez Polskę, a takie przesłanki względem Polski nie zachodzą” - dodała.
Wiśniewska podkreśliła, że jeśli zaś chodzi o mechanizm warunkowości i rozumienie tego mechanizmu jako instrumentu do przestrzegania rzetelnego wydatkowania środków publicznych - bo tak był on konstruowany i na to zgodzili się premierzy na szczycie lipcowym w 2020 roku – „to oczywiście jesteśmy za tym, żeby środki unijnie nie były defraudowane”. Eurodeputowana podkreśliła, że Polska jest przykładem jak przyzwoicie, solidnie, sumiennie wydawać środki unijne. „Państwo chcecie, żeby mechanizm warunkowości był instrumentem politycznym i wywieracie nieuprawnioną presję na Komisję Europejską, by z mechanizmu praworządności zrobiła karykaturę praworządności” - stwierdziła.
Zdzisław Krasnodębski mówił, że wyrok TSUE potwierdza opnie wyrażone jakiś czas temu przez profesora Andreasa Voßkuhle, byłego przewodniczącego niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, że TSUE jest sądem mającym program polityczny z dalszą centralizacją Unii i w tym duchu interpretuje Traktaty i tworzy wtórne prawo europejskie. Profesor Krasnodębski zastanawiał się, czy Komisja będzie się zachowywać zgodnie z tym wyrokiem i podejmując swoje działania wobec jakiegoś państwa członkowskiego będzie starała się wykazać rzeczywisty związek przypuszczalnych nieprawidłowości w zakresie stosowania i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, z nieprawidłowym wydawaniem środków unijnych, czy też Komisja, łamiąc zasady praworządności, będzie się kierowała ideologicznymi hasłami, które padły podczas debaty, i nadużywała swoich kompetencji. „To jest również kwestia praworządności - bo obowiązuje ona również Parlament Europejski” - zauważył.
Beata Kempa uznała, że to bardzo smutny dzień, bo suwerenność państw członkowskich została podeptana. „A to tylko dlatego, że suwerenna Polska i Węgry są największą przeszkodą do realizacji federalistycznego marzenia z jednym rządem niewybieralnych urzędników” - dodała. Jak zauważyła, UE robi wiele, by zdyskredytować obecny rząd – wysyła misje do Polski, by zbadać rzekome łamanie zasad prawa, nieustannie przekracza swoje kompetencje, gra fake newsami i przede wszystkim podejmuje wygodne dla siebie interpretacje prawa. „Jawnie stosujecie podwójnie standardy. Łajacie Polskę i Węgry, a jednocześnie zbywacie milczeniem, gdy prawa człowieka są łamane we Francji i Holandii. Krzyczycie, że trzeba bronić Waszych wartości. A jakie są Wasze wartości? Jakie są Wasze unijne wartości?” – pytała Kempa. Stwierdziła, że wartości konserwatywne, to cywilizacja życia, ochrona i wsparcie rodziny, wolność zgromadzeń, wolność w Internecie. „Za to mamy być karani? Bo nie chcemy wartości podobno postępowych Europejczyków? Bo nie chcemy sędziów, którzy mają zarzuty albo są skazani?” – dopytywała.