W Strasburgu podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego odbyła się debata dotycząca eskalacji przemocy gangów w Szwecji i konieczności zaostrzenia walki z przestępczością zorganizowaną. W imieniu grupy EKR w debacie wypowiedzieli się eurodeputowani PiS Joachim Brudziński oraz Małgorzata Gosiewska.
Joachim Brudziński przypomniał: "Kiedy w 2015 roku Angela Merkel włączała piąty bieg w ramach realizacji tej idiotycznej polityki multi-kulti, ogłaszając »Herzlich Willkommen« i otwierając szeroko granice europejskie, ówczesny lider opozycji w Polsce, szef mojej partii Jarosław Kaczyński przestrzegał Europę". Europoseł mówił, że lider PiS odwoływał się wówczas do przykładów właśnie w Sztokholmie, gdzie było ponad 50. stref szariatu, do których nie miała wejścia szwedzka policja. Jak dodał, przez Strasburg i Brukselę interweniował wtedy ówczesny ambasador Szwecji w Polsce, "a nieodrodny uczeń Angeli Merkel, ówczesny szef Rady Europejskiej Donald Tusk straszył karami tych, którzy nie będą przyjmować nielegalnych migrantów".
"Proszę Państwa, dzisiaj wszyscy jesteśmy z ofiarami tych zbrodni, jesteśmy z obywatelami Szwecji" – mówił Brudziński. Podkreślił, że wszystkim zależy na bezpieczeństwie, "ale nie wygramy z tym przestępstwem, jeżeli będziemy nadal sparaliżowani polityczną poprawnością i strachem przed nazywaniem rzeczy po imieniu". Odniósł się przy tym do wypowiedzi komisarz Marii Luís Albuquerque. Jak stwierdził, nie sposób się nie zgodzić, że należy wzmocnić prawo, ale pytał o kwestię działań służb mundurowych. "Pamiętacie obrazki brytyjskich policjantów klękających przed osiłkami, którzy dewastowali ulice Londynu? Zwolniliście szefa Frontexu za to, że wspierał rząd Polski przed wpuszczaniem nielegalnych migrantów do Polski. Powiedzieć o was hipokryci to mało" - mówił.
Małgorzata Gosiewska zaważyła, że strzelaniny, zamachy, gwałty, gangi terroryzujące mieszkańców to codzienność w Szwecji, jeszcze tak niedawno bezpiecznym kraju. "To skutek polityki otwartych drzwi, którą przez lata prowadzili lewicowi politycy" – stwierdziła eurodeputowana przypominając, że wszystkim, którzy sprzeciwiali się ówczesnej polityce migracyjnej Unii Europejskiej, w tym PiS-owi, zarzucano ksenofobię. Wskazała przy tym, że gdy Prawo i Sprawiedliwość przez 8 lat rządów skutecznie broniło Polski przed napływem uchodźców, w tym także tych ze Wschodu, ściąganych przez Łukaszenkę, to obecny premier Donald Tusk straszył Polaków karami za nieprzyjęcie migrantów, a jego partyjni koledzy atakowali polską straż graniczną. "To wszystko, aby uzyskać Wasze wsparcie w wyborach, za które płaci teraz bezpieczeństwem Polski" - stwierdziła.
"Dziś biurokracja europejska przymusza mój kraj do przyjęcia migrantów, a Tusk udaje, że nie ma na to jego zgody" – mówiła Gosiewska. Eurodeputowana stwierdziła, że wszyscy wiedzą, „że to zwyczajne oszustwo na potrzeby kampanii prezydenckiej”. „Wkrótce Polacy, podobnie jak Szwedzi, Niemcy, Francuzi, zaczną mierzyć się ze skutkami waszych szkodliwych decyzji. Chcecie rządzić światem, a ciągnięcie Europę na dno" – podsumowała.
Szwecja walczy obecnie z falą przemocy ze strony gangów, często z udziałem nastolatków, którzy są rekrutowani przez siatki przestępcze do przeprowadzania aktów przemocy, w tym wandalizmu, zamachów bombowych i morderstw na zlecenie. Tylko w styczniu 2025 r. w kraju odnotowano około 30 eksplozji związanych z działalnością gangów, często na obszarach mieszkalnych i głównie w stolicy kraju, Sztokholmie.
Debata plenarna jest również następstwem niedawnego głośnego zabójstwa irackiego działacza antyislamskiego Salwana Momiki w Södertälje. Salwan Momika, który zyskał międzynarodową uwagę, paląc egzemplarze Koranu w miejscach publicznych w Szwecji w 2023 r., został zabity 29 stycznia przez napastników, których tożsamość nie jest jeszcze znana, podczas transmisji na żywo na TikToku.