Dziś w Strasburgu podczas trwającej sesji plenarnej europarlamentu miała miejsce debata dotycząca kontynuowania niezachwianego wsparcia UE dla Ukrainy po trzech latach od rozpoczęcia rosyjskiej wojny napastniczej. Głos w dyskusji zabrali eurodeputowani PiS Adam Bielan, Michał Dworczyk oraz Arkadiusz Mularczyk.
Adam Bielan przypomniał, że 24 lutego miną trzy lata od rozpoczęcia przez Rosję pełnoekranowej wojny agresywnej na Ukrainę. "Trzy lata brutalności, zniszczenia i ogromnego poświęcenia" – dodał europoseł podkreślając, że Ukraina nie ustępowała, walcząc nie tylko o swoją suwerenność, ale też o same zasady, które definiują Europę – wolność i demokrację. Przypomniał także, jaką cenę Ukraina musiała zapłacić za przeciwstawianie się Rosji w imię bezpieczeństwa Europy – o okropnościach Buczy, śmierci ponad 10 000 cywilów, ogromnych stratach wojskowych i 10 milionach uchodźców oraz zniszczonej infrastrukturze Ukrainy. "Te rany pozostawią blizny na pokolenia" - stwierdził. Bielan mówił o reakcji UE, która nałożyła bezprecedensowe sankcje, zmniejszyła zależność od rosyjskiej energii, wzmocniła współpracę obronną i zwiększyła wsparcie wojskowe. Jednocześnie zauważył, że dalej pojawiają się niepokojące głosy, które wzywają do złagodzenia tych sankcji. "Z dumą mogę dziś powiedzieć, że mój kraj, Polska, stoi na czele pomocy wojskowej, dyplomatycznej i humanitarnej dla Ukrainy" – podkreślił Bielan. Polityk PiS wskazał, że Polska przeznaczyła prawie 5 proc. swojego PKB, najwięcej w UE w stosunku do swojej gospodarki i jej wsparcie jako jedno z pierwszych dotarło w znacznych ilościach na front ukraiński. Dodał, że Polska dostarczyła także największą liczbę ciężkiej broni i pozostaje jednym z krajów, które przyjęły najwięcej ukraińskich uchodźców. "Pod przywództwem byłego premiera Mateusza Morawieckiego Polska jako jedna z pierwszych wysłała czołgi, myśliwce i amunicję. Nie zapominajmy także o historycznej wizycie w marcu 2022 r., kiedy pan Morawiecki, wicepremier Jarosław Kaczyński wraz z liderami Czech i Słowenii jako pierwsi zagraniczni przywódcy stanęli u boku prezydenta Zełenskiego w Kijowie" – przypomniał szef delegacji PiS w PE. Powiedział, że ich przesłanie było wówczas jasne i pozostaje jasne także dzisiaj – Ukraina nie jest sama. "Nasz obowiązek jest jasny. Musimy stanąć po stronie Ukrainy nie tylko teraz, ale także podczas długiej odbudowy, która nas czeka. Wynik wojny musi zostać określony przez Ukrainę przy niezachwianym europejskim wsparciu" – podkreślił.
Michał Dworczyk mówił, że za dwa tygodnie miną 3 lata odkąd Rosja zaatakowała brutalnie Ukrainę i dopuszcza się mordów na cywilach, jak i żołnierzach. "To jednocześnie 1084 dni bohaterskiej obrony narodu ukraińskiego, który niezłomnie stawia opór w nierównej walce o wolność i niepodległość swojego kraju" – dodał.
Europoseł PiS przypomniał, że Polska towarzyszyła Ukrainie od pierwszego dnia wojny, również wtedy, kiedy wiele krajów UE kalkulowało czy warto taką pomoc podjąć, narażając swoje świetnie prosperujące interesy z Rosją. W tym kontekście zauważył, że to właśnie polski ambasador wówczas jako jedyny europejski ambasador nie opuścił Kijowa i kontynuował swoją misję pomimo trwającej wojny. Polityk PiS podkreślił, że choć dzisiaj widzimy, jak konieczne jest możliwie szybkie zakończenie działań wojennych oraz przywrócenie pokoju, to musi się ono wiązać z zapewnieniem Ukrainie wiarygodnych i mocnych gwarancji bezpieczeństwa.
"Musimy jako wspólnota europejska niezmiennie i zdecydowanie kontynuować nasze wsparcie dla walczącej Ukrainy oraz wspierać jej stanowisko w przyszłych rozmowach pokojowych. Czas najwyższy, aby wspólna polityka bezpieczeństwa i pokoju w Europie budowana była w oparciu o rzeczywiste zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim europejskim krajom, a nie przez pryzmat »business as usual«" – apelował.
Arkadiusz Mularczyk podkreślił, że dziś, po trzech latach brutalnej agresji Rosji na Ukrainę, musi paść jasna deklaracja: "nasza solidarność nie może słabnąć". Zaznaczył, że historia uczy nas, że niezawisłość, suwerenność oraz wolność narodów są wartościami, których nie można oddać w imię fałszywego pokoju. "Reprezentuję Polskę, która doskonale wie, czym jest wojna i jej długofalowe skutki" – mówił eurodeputowany przypominając, że po II wojnie światowej Polska przez dziesięciolecia ponosiła konsekwencje niemieckich zbrodni wojennych, które do dziś pozostają nierozliczone. "Ukraińcy, podobnie jak my, będą jeszcze przez lata zmagać się z biedą, traumą, stratami, kalectwem. Nie możemy pozwolić, aby zostali sami – bo kto, jeśli nie my lepiej rozumiemy, co znaczy być porzuconym przez Zachód?" – pytał Mularczyk. W tym kontekście przypomniał, że dziś mija 80 lat od zakończenia konferencji jałtańskiej, która oddała Europę Centralną pod okupację sowiecką. "Brak działania i solidarności rozzuchwali Putina i zwiększy jego apetyt i aspiracje, a to droga wprost do katastrofalnych skutków dla Europy i przyszłości" – przestrzegał.