Podczas drugiego dnia sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu odbyła się debata na temat kryzysu grożącego przemysłowi motoryzacyjnemu w UE. Dyskusja dotyczyła w szczególności potencjalnego zamknięcia fabryk oraz konieczności zwiększenia konkurencyjności i utrzymania miejsc pracy w Europie. W debacie udział wzięli europosłowie PiS Daniel Obajtek, Marlena Maląg, Beata Szydło oraz Anna Zalewska.
Daniel Obajtek stwierdził, że Unia Europejska nie potrafi konkurować ani z Chinami, ani ze Stanami Zjednoczonymi m.in. z powodu nadmiaru regulacji i braku kapitału. Zauważył przy tym, że państwa starej Unii chcą zwiększyć swoją konkurencyjność kosztem nowych członków Unii Europejskiej. Jako przykład podał Polskę, która będąc jednym z największych producentów baterii do samochodów elektrycznych na świecie z powodu szkodliwego rozporządzenia bateryjnego będzie musiała wycofać się z produkcji, ponieważ jej koszty będą za wysokie. „Europa nie może konkurować sama ze sobą. Musimy konkurować z Chinami i ze Stanami Zjednoczonymi” - przekonywał polski polityk. Nadmienił, że zamiast ułatwiać transformację Europa "rzuca sobie kłody pod nogi".
„Po opublikowaniu raportu Draghiego o konkurencyjności słowo "kryzys" możemy odmieniać przez wszystkie przypadki” - zauważyła Marlena Maląg. Przypomniała, że dotyka on wielu branż, w tym przemysłu motoryzacyjnego. „Autor raportu zwraca uwagę, że jako remedium powinniśmy obniżać koszty pracy, co jest bardzo negatywne dla pracowników, ale także ich rodzin” - wskazała. Eurodeputowana zwróciła uwagę, że kryzys dotyczy także branży kolejowej, która mierzy się z trendami spadkowymi. Za przykład podała polską spółkę PKP Cargo, gdzie dochodzi do masowych zwolnień, przy czym naruszane są zasady dialogu społecznego, czy też prawa pracownicze. „Mimo, że polski rynek kolejowy jest drugim co do wielkości rynkiem kolejowym w Europie, te zwolnienia nie gwarantują, że firma przetrwa” - zauważyła. Dodała również, że przy odwróconej koniunkturze może nawet okazać się, że nie będą konkurencyjni. „Jeżeli chcemy, żeby Europa stała się potęgą, nie możemy opierać się wyłącznie na obniżaniu kosztów pracy i dalszym wdrażaniu destrukcyjnego Zielonego Ładu” - przekonywała Marlena Maląg. Stwierdziła, że potrzebna jest przede wszystkim długoterminowa strategia i nakłady inwestycyjne, a proces jakim jest restrukturyzacja, powinien być ostatecznością.
Beata Szydło stwierdziła, że branża samochodowa w Unii Europejskiej umiera, ludzie masowo tracą pracę, a gospodarka jest w tarapatach. Mówiła, że mimo iż ta sytuacja spowodowana jest błędnymi decyzjami Komisji Europejskiej, ta nie zamierza wyciągnąć żadnych wniosków, a wręcz przeciwnie – kontynuować swoją politykę. Zdaniem Szydło przełoży się to na jeszcze większe problemy przemysłu europejskiego i znacznie większe bezrobocie. "Kto na tym zyska? Przede wszystkim zyskają na tym Chińczycy, którzy są bardzo zadowoleni z faktu, że mogą wchodzić na rynek europejski ze swoimi produktami" - mówiła. Jak zauważyła, alternatywą dla Europejczyków mają być samochody elektryczne, tyle tylko, że ludzie nie chcą ich kupować z powodu bardzo wysokich cen. "A nawet jeżeli się na nie decydują, to nie na te produkowane w Europie, ale w Chinach, bo są tańsze" – zauważyła eurodeputowana wskazując, że producenci w Europie mówią wyraźnie, że ceny energii są zbyt wysokie i mają problemy z kosztami produkcji. "A tak naprawdę przez błędne decyzje Europejczykom zabrano przede wszystkim wolność wyboru" – dodała była Premier.
Anna Zalewska odniosła się do wystąpienia komisarza Valdisa Dombrovskisa, w którym łotewski polityk „zdaje się nie zauważać kryzysu motoryzacyjnego w Europie”. „Nie widzi pan zamykanych fabryk, zwalnianych pracowników, baterii elektrycznych całych w śladzie węglowym i składających się z elementów niedostępnych w Europie oraz tego, że jesteśmy bezwzględnie uzależnieni od Chin, a gospodarkę motoryzacyjną Chińczycy położyli na łopatki?” - pytała komisarza, zastanawiając się, gdzie tu jest rozsądek. „Europejczycy żądają konkretnych rozwiązań, a tymczasem każdy dokument z pakietu Fit for 55 ułatwia Chinom zdobywanie europejskich rynków” - stwierdziła polska polityk. Zauważyła, że Unia w odpowiedzi na to „jedzie na szczyt klimatyczny COP29 do stolicy Azerbejdżanu z jeszcze większym zielonym turbodoładowaniem”. Eurodeputowana apelowała o zachowanie zdrowego rozsądku i wzywała do "opamiętania się dla dobra Europejczyków".