W Strasburgu podczas trwającej sesji plenarnej europarlamentu, w ramach debat nad przypadkami łamania praw człowieka, zasad demokracji i państwa prawa, miała miejsce dyskusja dotycząca represji w Rosji i sytuacji opozycjonistów - skazanego na 25 lat więzienia Władimira Kary-Murzy i odsiadującego wyrok w rosyjskiej kolonii karnej Aleksieja Nawalnego. Głos w dyskusji zabrał europoseł PiS Joachim Brudziński.
Joachim Brudziński przypomniał, że Władimir Kara-Murza został skazany na drakońską karę 25 lat więzienia za nazwanie Putina "zbrodniarzem odpowiedzialnym za wojnę w samym środku Europy". Europoseł przytoczył słowa skazanego, które ten wypowiedział w swoim wystąpieniu przed putinowskim sądem: „Byłem pewien, że po dwóch dekadach spędzonych w rosyjskiej polityce, po tym wszystkim co widziałem i czego doświadczyłem, nic mnie już nie może zaskoczyć. Muszę przyznać, że byłem w błędzie”. I, jak zauważył europoseł, opozycjonista dalej utrzymuje, że pogarda dla norm prawnych podczas jego procesu przekroczyła standardy z procesów sowieckich dysydentów z lat 60-tych i 70-tych, a nawet stalinowskich czystek z lat 30-tych.
"Dobrze, że dziś w Parlamencie Europejskim debatujemy nad rezolucją potępiającą putinowską Rosję, ale nie sposób nie zauważyć, że jeszcze niedawno w tej Izbie i w wielu państwach europejskich Putin był postrzegany jako mąż stanu, demokrata, z którym można robić interesy i uzależniać bezpieczeństwo energetyczne Unii Europejskiej od rosyjskich węglowodorów" - zauważył. Brudziński przypomniał, że gdy śp. prezydent Lech Kaczyński przestrzegał Europę i świat w Tbilisi przed rosyjskim tyranem, jego głos w Europie był dezawuowany. "Dzisiaj widzimy, że Putin nie cofa się przed mordowaniem własnych obywateli. A dla wielu z Państwa zamach, w którym został zamordowany polski prezydent był czymś niewiarygodnym, bo przecież "Putin to demokrata". Nie, Putin to zbrodniarz" – uważa eurodeputowany.