Podczas sesji plenarnej europarlamentu w Strasburgu miała miejsce debata pt. "Potrzeba zapewnienia szybkich działań i przejrzystości w odniesieniu do zarzutów o korupcję w sektorze publicznym w celu ochrony integralności demokratycznej". W imieniu grupy EKR w dyskusji głos zabrał europoseł PiS Mariusz Kamiński.
Mariusz Kamiński stwierdził, że temat tej debaty powinien być jaśniej sformułowany. "Dotyczy ona sprawy podejrzenia „prania brudnych pieniędzy” przez komisarza Reyndersa i korupcji w instytucjach UE" – wyjaśnił europoseł.
Polski polityk w tym kontekście przypomniał haniebną aferę „Qatargate”. "Czy ktoś w tej sprawie, mimo upływu czasu, został skazany? Nie! Ta sprawa nawet nie trafiła do sądu. Czy wyciągnięto z tej afery wnioski systemowe na przyszłość? Nie!" - stwierdził Kamiński. Zauważył, że zmniejszono za to o kilkadziesiąt etatów liczbę pracowników w OLAF, a przedstawiony w poprzedniej kadencji projekt dyrektywy antykorupcyjnej był zbyt mało zdecydowany i nie dotyczy on urzędników UE.
Europoseł podkreślił, że w związku z aferą Reyndersa kluczowe jest pytanie o odpowiedzialność polityczną przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. "Jak można było doprowadzić do sytuacji, w której komisarz UE ds. praworządności w trakcie pełnienia funkcji mógł zajmować się »praniem brudnych pieniędzy«” – pytał Kamiński zastanawiając się jednocześnie, czy Komisja nie dysponowała informacjami od władz belgijskich o toczącym się w sprawie Reyndersa śledztwie. "Ta debata nie może być końcem dyskusji o korupcji w UE – to dopiero jej początek!" – podkreślił.