Podczas sesji plenarnej europarlamentu w Strasburgu miała miejsce debata na temat pilnej potrzeby zaradzenia zróżnicowaniu wynagrodzeń ze względu na płeć. Głos w niej zabrała wiceprzewodnicząca Komisji Gospodarczej i Monetarnej PE (ECON) europoseł PiS Marlena Maląg.
„Dyskryminacja ekonomiczna to temat, który ma dwa wymiary – realny i ideologiczny” - mówiła Marlena Maląg. Stwierdziła, że Parlament jest miejscem, w którym wygrywa czasami ta druga opcja. „Te same osoby potępiają dyskryminację zawodową kobiet, ale jednocześnie zmuszają je np. w sporcie do rywalizacji z osobami transpłciowymi” - zauważyła i pytała przy tym, gdzie tu jest równość. Przekonywała, żeby ideologię odstawić na bok i spojrzeć na problem realnie. „Pogłębianie się luki płacowej to problem systemowy i nie rozwiążemy go jedną czy drugą regulacją, która zrobi więcej krzywdy niż pożytku” - wskazała polska polityk.
Zwróciła również uwagę na padające w Parlamencie Europejskim krzywdzące stwierdzenia na temat losu kobiet w Polsce. Przekazała, że luka płacowa w Unii Europejskiej ma średnią 12,7 proc., a w Polsce wynosi 7,8 proc, i jest to jeden z najniższych wskaźników. Europarlamentarzystka przekonywała, że budowę tego systemu należy rozpocząć od podstaw. Wyliczała, że należy zacząć od zapewnienia elastycznych form pracy, dostępu do opieki nad dziećmi, od wzmocnienia regulacji prawnych chroniących rodziców, ich równych praw i obowiązków, od podnoszenia świadomości społecznej, a także jawnego raportowania różnic wynagrodzeń. „Tylko zintegrowane, zdecydowane działania pozwolą nam stworzyć bardziej sprawiedliwy i równy rynek pracy” - wskazała. Stwierdziła także, że trzeba szukać realnych rozwiązań i budować uczciwy, sprawiedliwy system oparty o jasne zasady.