Podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, w debacie pt. „Praworządność, prawa podstawowe i sprzeniewierzenie środków UE w Słowacji: potrzeba reakcji UE”, europoseł Prawa i Sprawiedliwości Tobiasz Bocheński zabrał głos, krytykując instrumentalne traktowanie kwestii praworządności przez większość parlamentarną.
W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę na powtarzający się schemat reakcji instytucji unijnych wobec państw, w których władzę obejmują rządy o profilu konserwatywnym.
„Cóż za nieprawdopodobny przypadek. Pojawia się rząd prawicowy i od razu zarzuca mu się, że łamie prawo, że nie jest demokratyczny i że nie respektuje podstawowych zasad cywilizacji europejskiej. Węgry, Polska, Słowacja – za każdym razem ta sama historia” – podkreślił europoseł.
Jak stwierdził, debata o praworządności w PE nie jest prowadzona w duchu bezstronnej troski o standardy demokratyczne, lecz stanowi element politycznej walki.
„Nie dyskutujecie wcale o rządach prawa. Dyskutujecie o tym, jak zapewnić sobie – lewicy obecnej w tej sali – niedemokratyczną i autorytarną przewagę, by utrzymywać władzę. Dzisiejsza Unia Europejska stała się politycznym młotkiem do atakowania rządów reprezentujących inne poglądy” – mówił Bocheński.
Polityk wskazał, że dochodzi do podważania demokratycznych wyborów obywateli w państwach członkowskich, jeśli ich decyzje nie są zgodne z oczekiwaniami dominującej większości w Parlamencie Europejskim.
„Należy docenić odważne narody słowacki, węgierski i polski. Mam nadzieję, że kolejne państwa pójdą ich śladem i sprzeciwią się hipokryzji, która dziś dominuje w tej debacie” – zaznaczył.
Europoseł podkreślił również potrzebę powrotu do „rzeczywistego dialogu opartego na wzajemnym szacunku dla suwerenności państw członkowskich i demokratycznych wyborów ich obywateli”.