W trakcie trwającej w Strasburgu sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego miała miejsce dyskusja o systematycznych represjach na Białorusi i ich konsekwencjach dla bezpieczeństwa europejskiego po uprowadzeniu kilku osób z unijnego samolotu cywilnego przechwyconego przez władze białoruskie. W debacie udział wziął eurodeputowany PiS Witold Waszczykowski.
Witold Waszczykowski mówił, że Aleksandr Łukaszenka jest już od 27 lat u władzy i od tego czasu świat i Unia są bezradne. Jak zauważył, nie dzieje się to z braku środków działania, a z braku woli. „Mamy po prostu wymówki. Bo Łukaszenka to za mały gracz, bo Białoruś to za mała gospodarka. Jednak za nim stoi Putin” - stwierdził eurodeputowany i dodał, że należy przedstawić plany działania przeciwko Łukaszence.
Były szef MSZ podkreślił, że potrzeba planu wsparcia dla opozycji, co musi się łączyć z kampanią informacyjną w mediach UE i docierać do Białorusinów. „Jedna fotografia Protasiewicza na lotnisku to za mało. Potrzebne są granty dla opozycji, związków zawodowych, wsparcie dla ofiar, masowe programy leczenia, finansowanie dla wyrzuconych. Izolacja Łukaszenki” - wyliczał europoseł PiS i jako dobre rozwiązanie zaproponował rozpoczęcie prowadzenia procesów we własnych krajach przeciwko Łukaszence, aby doprowadzić go przed Trybunał Sprawiedliwości. „Wreszcie potrzebny jest wspólny front i przywództwo. Wykorzystajmy wizytę prezydenta Bidena w Europie do stworzenia takiego wspólnego frontu” - podsumował Witold Waszczykowski.