Podczas sesji plenarnej europarlamentu w Strasburgu odbyła się debata poświęcona trudnej sytuacji w Afganistanie, ze szczególnym uwzględnieniem wsparcia kobiet i społeczności poszkodowanych w wyniku niedawnego trzęsienia ziemi. W imieniu grupy EKR w dyskusji głos zabrał europoseł PiS Arkadiusz Mularczyk.
Polski polityk podkreślił dramatyczne położenie afgańskich kobiet, zwracając uwagę, że ostatnie trzęsienia ziemi w Afganistanie jedynie uwypukliły istniejące od dawna problemy. „Dziś tysiące rodzin, kobiet i dzieci pozostało bez dachu nad głową. Jednakże ich problemy są systemowe i nie są nowe” - mówił Arkadiusz Mularczyk. Zauważył, że zakaz udziału kobiet w działaniach humanitarnych to jedynie wierzchołek góry lodowej. „Niewyobrażalne dla nas, Europejczyków, skutki, w jakich znalazły się Afganki, są także następstwem chaotycznego wycofywania się Amerykanów z Afganistanu za prezydentury Joe Bidena” - komentował eurodeputowany. Europoseł odniósł się do sytuacji z 2021 roku, kiedy to po przejęciu władzy przez talibów w ręce reżimu trafił pozostawiony przez amerykańskie wojsko sprzęt wojskowy o wartości ponad 7 miliardów dolarów. „Prezydent Trump z pewnością nie pozwoliłby talibom przejąć sprzętu wojskowego wartego 7 miliardów dolarów, ani zaprzepaścić dorobku całej społeczności międzynarodowej z ostatnich dwóch dekad” - zaznaczył.
Przypomniał, że w tamtym czasie talibowie ukryli się w jaskiniach w górach, a mieszkańcy Kabulu, także kobiety, mogli korzystać z edukacji i innych dóbr cywilizacji. Wskazał, że przez półtora roku przed ewakuacją armia USA nie poniosła strat. Dodał również, że dorastało wtedy całe pokolenie Afgańczyków, które zostało porzucone i zdane na łaskę radykalnych islamistów. „Geopolityka nie znosi próżni, pochopne decyzje mają zawsze katastrofalne skutki” - podsumował Mularczyk.