Podczas dzisiejszego, trzeciego dnia sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu miała miejsce debata na temat baterii i zużytych baterii. W dyskusji udział wzięli europosłowie EKR Beata Mazurek, Adam Bielan i Anna Zalewska.
Beata Mazurek mówiła, że według szacunków Światowego Forum Ekonomicznego aby przyśpieszyć proces przechodzenia na gospodarkę niskoemisyjną, należy 19-krotnie zwiększyć światową produkcję baterii. „Produkcja i wykorzystanie baterii oraz postępowanie ze zużytymi bateriami to kwestie przekrojowe, które maja wpływ na wiele obszarów polityki” - powiedziała. Eurodeputowana stwierdziła, że sprawozdanie w sprawie baterii i zużytych baterii to dokument, który powinien uwzględniać uwarunkowania gospodarcze i środowiskowe wszystkich państw członkowskich. Jak podkreśliła, tylko takie podejście pozwoli by stanowiło ono wartość dodaną europejskiej zielonej transformacji.
„Należy zastanowić się czy proponowane zmiany nie ograniczą innowacyjności i w konsekwencji nie podniosą ceny baterii i cen akumulatorów, co może stworzyć wyraźny problem, zwłaszcza w sektorze transportu” – stwierdziła polska polityk wskazując, że w związku z obserwacją gwałtownych wzrostów cen paliw i proponowanej w drogowym ETS dodatkowej opłacie, wzrost cen akumulatorów sprawi, że wszystkim obywatelom będzie jeszcze trudniej przestawić się na inną formę jazdy. Beata Mazurek przekonywała, że dla dobra zrównoważonego rozwoju wszystkich krajów UE, zachodzi konieczność zabezpieczenia interesów państw, które znajdują się w procesie intensywnej transformacji w kierunku neutralności klimatycznej tak, aby baterie produkowane w tych krajach były równie konkurencyjne jak te produkowane w państwach o wyższym udziale OZE w produkcji energii. „Musimy pamiętać, szczególnie w obecnej sytuacji, że rozwój rynku elektromobilności poza kwestią o dużym znaczeniu gospodarczym jest również strategicznie ważną kwestią z punktu widzenia bezpieczeństwa” – podsumowała Mazurek.
Adam Bielan wskazał, że omawiane rozporządzenie modernizuje ramy regulacyjne dla baterii, a jego celem jest wzmocnienie wewnętrznego rynku przy jednoczesnym ograniczeniu środowiskowego kosztu baterii. „Chociaż popieram pierwotne intencje tego rozporządzenia, uważam, że ostateczne stanowisko Parlamentu Europejskiego jest zbyt ambitne i może okazać się nierealistyczne. Bez odpowiedniej równowagi, może przełożyć się na zahamowanie innowacji i wzrost cen baterii” – mówił eurodeputowany i dodał, że to jest szczególnie ważne, bo do 2030 roku na europejskich drogach ma się pojawić 30 milionów zeroemisyjnych samochodów. „Wysokie standardy środowiskowe i społeczne oraz krótkie terminy, mogą przełożyć się na ograniczenie wyboru dla klienta, jeżeli chodzi o przejście na takie zeroemisyjne samochody” - powiedział.
Według europosła nowe, lepsze i bardziej etyczne baterie mogą nie stać się właściwym narzędziem do walki ze zmianami klimatycznymi.. „Musimy wykorzystać efekt dźwigni rynku wewnętrznego, aby stworzyć w UE wiodący na świecie, konkurencyjny przemysł baterii oraz zmniejszyć naszą zależność od innych części świata. Obawiam się, że przepisy te w obecnym kształcie mogą osłabić pożądany efekt. Pomimo moich zastrzeżeń dotyczących niektórych propozycji w ostatecznej wersji tekstu, cieszę się z tego, że ryzyka dotyczące m.in. procesu wytwórczego baterii, w tym wykorzystanie dzieci do pracy oraz inne przypadki naruszenia praw człowieka są tu omówione.” – zakończył Bielan.
Anna Zalewska stwierdziła, że baterie są tak powszechne w życiu człowieka i sprawiają tak wiele kłopotów i zmartwień, że wydaje się konieczne, żeby nie tylko przeanalizować, ale dokonać próby regulacji. Wyraziła zadowolenie, że PE debatuje o odpowiedzialności producenta, dlatego że kwestia utylizacji tego produktu nie powinna być tylko po stronie konsumenta. Polska polityk zastanawiała się jednak, czy możliwe będzie wdrożenie dokumentu. „Po pierwsze, od kilku miesięcy mamy zmieniony świat. Nie tylko wojna, która przynosi śmierć i potęguje kryzys gospodarczy, ale też kryzys energetyczny. W związku z tym należałoby nanieść te wszystkie czynniki na dokument by uznać, że chcemy naprawdę osiągnąć cel, a nie tylko mówić, że mamy ambicje” – powiedziała.
Eurodeputowana przypomniała, że lit w ciągu jednego roku zdrożał pięciokrotnie, a jego wydobycie niesie zniszczenie - nie tylko wylesianie, ale zanieczyszczenie powietrza. „Nie możemy udawać, że tego nie widzimy. Owszem wspominamy, natomiast tak naprawdę nie mamy żadnych mechanizmów” - zauważyła. Anna Zalewska zwróciła uwagę, że nie można przymykać oka na to, w jaki sposób lit i kobalt są wydobywane, bo obecnie Unia nie ma żadnych gwarancji, że producent europejski nie kupi z takiej kopalni. „Bądźmy realistami, bo tylko w taki sposób jesteśmy w stanie osiągać cele” – podkreśliła Anna Zalewska.